<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149</id><updated>2011-12-29T21:18:53.121+01:00</updated><category term='historia'/><title type='text'>Walka - świadomością życia...?</title><subtitle type='html'>Czyli czym można się podzielić. O życiu. O skoliozie. O zmaganiach... z samym sobą.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>44</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5742089132165034320</id><published>2011-12-29T14:33:00.007+01:00</published><updated>2011-12-29T21:18:53.128+01:00</updated><title type='text'>Nowy rók.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-LMjyud_kjP8/Tvxv0bH85-I/AAAAAAAAASI/Sb1LV5W6MQE/s1600/time_c.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-LMjyud_kjP8/Tvxv0bH85-I/AAAAAAAAASI/Sb1LV5W6MQE/s400/time_c.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691546975514453986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nowy rok.&lt;br /&gt;Czujesz to?&lt;br /&gt;Drzewa rosną albo ubywa im gałęzi podczas pochodów nudzących i bujających się jak wańka-wstańka młodych obywateli wychowanych w duchu progresywnego kretynizmu. Przybywa pęknięć na płytach chodnikowych. Bloki stają się kolorowe, stopy hodują nowe ścieżki na trawnikach, a ktoś nagle dostrzega, że ten cholerny kurz tak wżarł się w szczeliny, że nie sposób go już usunąć. Matka pochyla się do lusterka, pieczołowicie penetrując swoje włosy w poszukiwaniu siwizny. Nagle odkrywasz, że twarze tych nieśmiertelnych rodziców zaczynają orać zmarszczki, a oni sami wydają się szarzeć. I ciągle jęczą, jacy to są już starzy.&lt;br /&gt;Uświadamiasz sobie, że zaczynają zwracać się do Ciebie per "pan" i to nie jest miłe. Pogoń za dorosłością się skończyła. Teraz tak tylko cyk!, zatrzymać dojrzewanie i pławić się we wiecznej młodości, pełnej...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;... przedwczesnej siwizny i zgrzytania zębami, bo Twoje argumenty są miażdżąco logiczne, w przeciwieństwie do rodzicielskich, bo tamte nazywają argumentami tylko dlatego, że "mają prawo i są starsi".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... młodości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Och, ale oczywiście... Uśmiechasz się na myśl o zmianach, o szerszym spojrzeniu na świat, o swoich planach. Nauka, niegdyś sprawa życia i śmierci, teraz zwisa, i powiewa smętnie. Niezaliczenie? A co tam! Znaczek na papierze. Nie te studia, to inne. Nauka mnie nie czyni szczęśliwą. Tylko odmóżdża. A w czasie wolnego bezkarnie wykłada się nogi, głęboko oddycha i rozmarza. Jak przyjemnie. Mózg przestaje przypominać ściętą jajecznicę, wzory i równania powoli wypełzają z myśli. Należysz tylko do siebie. Twoje myśli. Robisz, co chcesz. Należy Ci się.&lt;br /&gt;Jeszcze się napracujesz. Zwolnij...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, w przyszłym roku dwójka z przodu. Straszne się to wydaje. A kiedyś 15 lat to było tak dużo...&lt;br /&gt;Tak samo jak kiedyś rączkami i nóżkami zapierałam się, że jak to, gorset do 21. roku życia? A w życiu! A teraz minie 5. rok, i zostanie tylko jeszcze jeden.&lt;br /&gt;Kiedy to zleciało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zatrzyma się czasu, a postarzaniem się i rzępoleniem, jak to bardzo się próchnieje, tylko można się dobić. Trzeba korzystać! Chrzanić noworoczne postanowienia - zrób coś już, teraz! Nowy rok może zacząć się strasznie; może Ci umrzeć pies, ktoś dostać zawału, zginąć dupiliard osób w czasie ogromnego wypadku. Potrzebny taki bodziec?&lt;br /&gt;To najgorsze, przegrywać z samym sobą na co dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mnie filozof dopadł. To chyba niewyżycie z powodu niepisania. Może nadrobię. Może. Mam dużo snów do nadrobienia... Dużo rzeczy... Dużo myśli... Ale się zmienia...&lt;br /&gt;Nie ma czego żałować, nie ma co sobie czegoś tak bardzo narzucać. Nie to, to co innego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystkim robaczkom życzę, żeby jednak ten kolejny rok był lepszy niż kolejny, mimo wszystkiego, co napisałam powyżej. W końcu są jakieś granice, przełomy - niech i będzie sobie jednym z nich ten Sylwester. A więc w tym czasie bawcie się, pijcie, nie ograniczajcie sobą - miejsce dużo radochy, uśmiechu, śmiechu, wspaniałego seksu, miłości, kasy, szczęścia - a przede wszystkim siebie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Przyznaję się szczerze, że nie zamierzam czytać tego, co napisałam - możliwe, że sama nie zrozumiałabym, co mam na myśli. Niech tak zostanie. Blog jest dla mnie, moje myśli są moje i niech sobie będą.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5742089132165034320?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5742089132165034320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5742089132165034320' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5742089132165034320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5742089132165034320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2011/12/nowy-rok.html' title='Nowy rók.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-LMjyud_kjP8/Tvxv0bH85-I/AAAAAAAAASI/Sb1LV5W6MQE/s72-c/time_c.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-677934757015785308</id><published>2011-09-08T21:37:00.006+02:00</published><updated>2011-09-08T22:11:33.534+02:00</updated><title type='text'>Ach.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-xiIC_nbJLgg/Tmke_l8V0lI/AAAAAAAAASA/8UjLLObZoY4/s1600/smile_by_thespatulaqueen.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 248px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xiIC_nbJLgg/Tmke_l8V0lI/AAAAAAAAASA/8UjLLObZoY4/s400/smile_by_thespatulaqueen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650081285378789970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z powodu okrutnego nadmiaru energii &lt;span style="font-size:78%;"&gt;potocznie zwanego adehade&lt;/span&gt; postanowiłam wreszcie łaskawie ruszyć swoje zacne pośladki i coś tu naskrobać.&lt;br /&gt;W poniedziałek udałam się na kontrolną wizytę i w końcu! zdjęcie RTG, i się okazało, że mój nieodłączny krzywy, kościsty przyjaciel uczepiony moich pleców mierzy teraz 24*, czyli o 5* więcej, niż ostatnio. Może to kwestia tego, że po raz pierwszy nie stanęłam przed aparatem roentgenowskim tuż po wyjściu z gorsetu, a po morderczej przeprawie z mojej mieściny przez piaskowe burze i wichry pustyni, i szaleńcze błądzenie po terenie ośrodka rehabilitacyjnego w pogoni za budynkiem, gdzie mi to RTG zrobią. Może za mało chodziłam w plastiku. A może mój przyjaciel jest strasznie złośliwy i chce mnie jeszcze skopać po dupce. Tak czy siak, nie zamierzam się tym przejmować, jako że wizualnie jest nawet lepiej, niż było, ćwiczyć będę dalej, nieprzerwanie od ponad 4 lat, po prostu dbać dalej :)&lt;br /&gt;Ale muszę przytoczyć cenną radę mojego lekarza, że "muszę mieć pracę, w której trzeba często zmieniać pozycję", cóż :D &lt;span style="font-size:78%;"&gt;... No, dobrze, o pochylaniu się nie będę pisać :&amp;lt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Plecy nadal niekiedy sprawiają ból, na szczęście jest on dużo rzadszy niż kiedyś. Widać, obrał sobie metodę, bo jeśli już jest, to tylko brakuje, żeby zaczął rechotać sadystycznie, taki jest bezwzględny i silny. Czasami mam wrażenie, że lada chwila coś mi w kręgosłupie pęknie z trzaskiem i jest to bardzo niefajne uczucie. Czasami czuję się jak babina. Ale, co zrobić, żyje się dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak poza tym, właśnie czerpię z &lt;span style="font-size:78%;"&gt;wreszcie&lt;/span&gt; naprawdę wakacji, po pracy w morderczym słońcu jako ratownik &lt;span style="font-size:78%;"&gt;gdzie zmagałam się barbarzyńskimi hordami pijaków, meneli, rozwrzeszczanych, kurduplowatych wyrzutków społeczeństwa, sypiących się gołych dup, latających drabinek, bluzgów i powietrznych pływaków-rozpaczliwców&lt;/span&gt; i wcześniej w morderczym spojrzeniu moich poprzednich pracodawców, których chciałam serdecznie pozdrowić i życzyć im jeszcze więcej ciastek z cukierni :)&lt;br /&gt;Pragnę i wyglądam 16-go września &lt;span style="font-size:78%;"&gt;o, szóstka obok dziewiątki, mrrwach!&lt;/span&gt;, do wypłaty i dopadnięcia w swoje zachłanne łapska nowego obiektywu. I 19-go... Słowacji z moim diabołem :)&lt;br /&gt;Choć bywało upiornie ciężko z moimi puchnącymi jak parówki palcami u stóp, i niekiedy jakimś osobliwym wszechbólem, w którym nie dało się znaleźć pozycji, żeby nie bolały kości stóp, tyłka, rąk, pleców, uważam, że to były bardzo udane teoretyczne wakacje... A teraz wakacje praktyczne, które wiem, że będą najpiękniejszymi w moim życiu, pełnymi Słowacji, zdjęć, Słowacji, Zenka, mojego diabelskiego kochanka &lt;span style="font-size:78%;"&gt;*szaleńczo macha rencyma*&lt;/span&gt;, Słowacji i w ogóle...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już dawno nie czułam się tak świetnie. Och, życie, życie, mimo że bywa gówniane, to jest piękne!&lt;br /&gt;I chciałabym, żebyście i Wy mieli taką ochotę jak ja, żeby otworzyć okno o szóstej &lt;span style="font-size:78%;"&gt;ewentualnie o szóstej dziewięć &lt;/span&gt;rano, wciągnąć do płuc chłodne powietrze, poczuć je, jak lekko szczypie Wam policzki i wrzasnąć na całe gardło: "Jak ja się, kurwa, cieszę!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;(przepraszam za to "kurwa", ale taka była moja pierwsza myśl, więc ją zostawiam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-677934757015785308?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/677934757015785308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=677934757015785308' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/677934757015785308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/677934757015785308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2011/09/z-powodu-okrutnego-nadmiaru-energii.html' title='Ach.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xiIC_nbJLgg/Tmke_l8V0lI/AAAAAAAAASA/8UjLLObZoY4/s72-c/smile_by_thespatulaqueen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-7424773495739623433</id><published>2011-06-04T08:17:00.005+02:00</published><updated>2011-06-04T22:59:28.129+02:00</updated><title type='text'>4. rocznica (retarded).</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-01MII-neSrI/TeqcZr5sztI/AAAAAAAAAR4/AoRo2W9Lt6o/s1600/IMG_8755-2.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-01MII-neSrI/TeqcZr5sztI/AAAAAAAAAR4/AoRo2W9Lt6o/s400/IMG_8755-2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5614471850566143698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jak w tytule. Łojzusicku, jak ten czas leci! Ledwie założyłam ten plastik - pamiętam tamten dzień, jakby to było wczoraj - a tu już 4 lata minęły... 4 lata i tak dużo zmian, czasem na lepsze, czasem na gorsze. I odnoszę wrażenie, że każdy kolejny rok jest coraz bardziej przełomowy, mimo że wydaje mi się, że poprzedni przyniósł wystarczająco wiele zmian. Ale, jak wiadomo, nic się nie dzieje bez przyczyny, więc wszystko niesie za sobą jakąś, hm, naukę. Tak. Przecież złe chwile pomagają docenić szczęście... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnośnie mojego ciągle prostowanego pleca, hm. Bywa różnie. Czasem boli, czasem nie, ale najważniejsze, że stale widzę jakieś minimalne poprawy. Plecy nie są już takie płaskie, jakby natura stworzyła mnie dla hecy, zaczynają się wyrabiać mięśnie... I choć nadal muszę nosić ten plastik, bo bez niego jednak bolą upiornie i się lubią skrzywić, nie wadzi mi to specjalnie. Po 4. latach takie coś może stać się integralną częścią życia.&lt;br /&gt;Chociaż odnoszę wrażenie, że gorsecik robi się na mnie za mały i nie jest już tak, jak kiedyś, że bez niego puchnę. Teraz puchnę po dłuższym noszeniu go! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co poza tym: zaczęły się wakacje, które już mi się skończyły z powodu pracy (czyli nie miałam nawet dwóch tygodni wolnego), ale cóż, nie ma co narzekać. Robię coś w kierunku mojej pasji &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Zenek! *pieści pożądliwie*&lt;/span&gt;, rozwijam się, jest przyjemnie i w ogóle. Ciecham się, że posłuchałam mojego Kota i popytałam fotografów, czy nie potrzebują pomocy *uśmiecha się z rozczuleniem*&lt;br /&gt;Przynajmniej będę rozwijać moje bibliofilskie zapędy :DD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie jest piękne. A do upragnionego Wrocławia zostało 6 dni! A więc, moi kochani, cieszcie się, prostujcie, a jeśli jest ciężko - będzie lepiej. Bo przecież życie to taka sinusoida...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-7424773495739623433?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/7424773495739623433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=7424773495739623433' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7424773495739623433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7424773495739623433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2011/06/4-rocznica-retarded.html' title='4. rocznica (retarded).'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-01MII-neSrI/TeqcZr5sztI/AAAAAAAAAR4/AoRo2W9Lt6o/s72-c/IMG_8755-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-1112057006209749152</id><published>2011-02-16T22:22:00.007+01:00</published><updated>2011-02-16T23:01:40.259+01:00</updated><title type='text'>Antonomicznie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-wMQsB96y0bo/TVxGwhzsWkI/AAAAAAAAARs/dXis1epo560/s1600/Painkiller_Happiness_by_HazySunray.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 225px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wMQsB96y0bo/TVxGwhzsWkI/AAAAAAAAARs/dXis1epo560/s400/Painkiller_Happiness_by_HazySunray.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574408238300682818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak, tytuł jest wyrazem dumy z powodu poznania jakże trudnego słowa jak "antonomia" na zacnej lekcyji języka polskiego. Antonomia to inaczej paradoks. A to, bo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em style="font-style: italic;"&gt;"Zapominamy&lt;/em&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; to, co chcemy pamiętać, a pamiętamy to, o czym chcielibyśmy zapomnieć.&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cormac McCarthy, Droga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Z tego powodu napiszę o czwartku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;To miał być uroczy dzień.&lt;br /&gt;Szykowałam się do zeszłorocznej powtórki ze szkolenia lodowego, tzw. morsowania. Dla niewtajemniczonych, jest to hardkorowa forma aktywności polegająca na:&lt;br /&gt;1) pojechaniu nad jakieś jezioro, gdzie warstwa lodu wynosi ok. 30 cm&lt;br /&gt;2) zrobieniu jakiejś rozgrzewki, np. biegania &lt;span style="font-size:78%;"&gt;(czy też, w mym wypadku, driftowania)&lt;/span&gt; w glanach dokoła wyżej wspomnianego akweniku, potem pompek, przysiadów i innych pierdolniczków&lt;br /&gt;3) zrzuceniu ciuchów - preferowanym ubiorem jest kostium kąpielowym, acz można i bez&lt;br /&gt;4) majestatycznym przemaszerowaniu po lodzie w kutaśnych, gumowych bucikach&lt;br /&gt;5) wejściu do wody tak zimnej, że oczy stają zezem, włosy dęba, no i nie tylko one stają&lt;br /&gt;6) popluskaniu się w przeręblu, udając, że wcale nie jest&lt;span style="font-size:78%;"&gt;, kurfa,&lt;/span&gt; zimno&lt;br /&gt;7) wyjściu z wody i dalszym udawaniu, że to szczękanie zębami jest efektem ubocznym uśmiechu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dalej.&lt;br /&gt;Miałam wyjść z domu o 9.15. O godz. 8.45 złapałam za telefon, mając napisać do kumpla, z zapytaniem, czy przypomniał instruktorowi, że mamy się z nim zabrać jego brum-brumem.&lt;br /&gt;I dokładnie o godz. 8.45 się zaczęło.&lt;br /&gt;Ból. B-ó-l. BÓL.&lt;br /&gt;Ból tak potężny, że B wydaje się dwoma gigantycznymi siekaczami wrzynającymi się w ciało, Ó gigantycznym walcem, a L staje się miotaczem ognia. Ów uzębiony, rzygający ogniem walec zaczął miażdżyć mi żołądek.&lt;br /&gt;Jak zwykle - no, och, biedna, brzuszek ją rozbolał. Łyknęłaby no-spę czy co i by przeszło, a ta biedna dorywa laptopa i z zacięciem wylewa swoje żale na blogu. Smutne, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Żadna lektura i inteligentne rozumowanie nie zastąpi bezpośredniego doświadczenia."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;John Fowles, Hebanowa wieża&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zjedliście kiedyś żywego węża albo jeża, który się przeraził w Waszym żołądku, albo rozdymkę &lt;span style="font-size:78%;"&gt;takifugu&lt;/span&gt;? To było właśnie to. Jakby cały mój żołądek usiłował wyrwać się na wolność, ale przez skórę. Ból tak wszechpotężny, że kurczył cały świat do kłębka cierpienia, w jakim zwijało się na łóżku, zaciskając pięści, zęby i powieki, po których otwarciu i tak widziało się pulsujące, ciemne plamy.&lt;br /&gt;Wręcz ćpało się Ibupromy i inne przeciwbólowe ścierwa - bezskutecznie. Ból nie ustawał, nieustanny jak czas, niesłabnący jak koks na wiecznych sterydach, lubieżny. Chciało się od niego rzygać i płakać, i wierzgać, i krzyczeć, i orać paznokciami twarz, wszystko, byleby choć na chwilę go przyćmić.&lt;br /&gt;Kilka godzin. Kilka upiornie długich, wiecznych godzin. Poczekalnia, lekarz, badanie, kurewsko bolesne, bo naciskające na napięty jak mająca pęknąć struna żołądek. Gardło tak ściśnięte i suche, jakby się zjadło truchło starego, liniejącego psa.&lt;br /&gt;Potem rehabilitacja. Tępe wpatrywanie się w sufit i wymuszanie uśmiechu, i niezbyt udolne próby ukrycia grymasów bólu.&lt;br /&gt;Z lustra gapiła się na mnie para oczu pośrodku białej jak ściana, jakby zapadłej twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęło, a ja piszę, żeby pamiętać. Ludzie jednak zapominają, a w każdym razie wspomnienia tracą kształty, zacierają się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholera, ostatnio jakoś opisuję te paskudzstwa. Piszę dla siebie, dla bloga, ewentualnie dla innych cierpiętników - ale nie dla współczucia czy litości. One nie sprawią, że poczuję się lepiej, hm? :)&lt;br /&gt;A wpis paradoksalny, bo z drugiej strony, mimo wszystko... Wygrzebałam w sobie jakieś mnóstwo energii i siły, i wiary w siebie. I tak skąpe, ale jeszcze bardziej ograniczę te "nie mam siły, bo prawie nic nie jem", "nie dam rady". Dam radę, zrobię, będę lepsza.&lt;br /&gt;Jak poradził mi mój drogi Focus, będzie wręcz: dałam radę! Zrobiłam! Jestem lepsza!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;I w ogóle życie jest zajebiste, nawet jak się wali :) Niech się wali!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-1112057006209749152?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/1112057006209749152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=1112057006209749152' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1112057006209749152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1112057006209749152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2011/02/antonomicznie.html' title='Antonomicznie.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wMQsB96y0bo/TVxGwhzsWkI/AAAAAAAAARs/dXis1epo560/s72-c/Painkiller_Happiness_by_HazySunray.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5587189243458225910</id><published>2011-01-25T22:54:00.008+01:00</published><updated>2011-01-25T23:09:36.378+01:00</updated><title type='text'>Hm.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TT9JUuhYD3I/AAAAAAAAARY/Qvmqiiyu-Kc/s1600/Happy_Pills_by_BeehiveKiss.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TT9JUuhYD3I/AAAAAAAAARY/Qvmqiiyu-Kc/s400/Happy_Pills_by_BeehiveKiss.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566248284887453554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oh, yeah.&lt;br /&gt;Wzorcowa powtórka z rozrywki sprzed dwóch lat, czyli:&lt;br /&gt;Kurewski ból i swędzenie palców zarówno u rąk, jak i nóg. Boli mycie włosów, boli zimno, boli pisanie na komputerze, wiązanie butów. Boli pływanie, uderzenia gorąca od niego i od zwyczajnego rozgrzania się po zimnie. Boli wciskanie spustu migawki...&lt;br /&gt;Od zimna upiornie fioletowe kolana, odcień a'la śliwka.&lt;br /&gt;... Siadły mięśnie, powróciły wykręcające ciało bóle pleców. Kręgosłup siadł.&lt;br /&gt;Nie mam apetytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                      A mimo wszystko jestem szczęśliwa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Choćby taki wal&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;e&lt;/span&gt;c chodnikowy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5587189243458225910?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5587189243458225910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5587189243458225910' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5587189243458225910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5587189243458225910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2011/01/hm.html' title='Hm.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TT9JUuhYD3I/AAAAAAAAARY/Qvmqiiyu-Kc/s72-c/Happy_Pills_by_BeehiveKiss.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-6273185571396790634</id><published>2011-01-03T22:19:00.016+01:00</published><updated>2011-01-05T23:24:20.404+01:00</updated><title type='text'>Czas.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TSJEt5KfmjI/AAAAAAAAARI/by2vHFljYOI/s1600/time_s_by_gnato.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 260px; height: 390px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TSJEt5KfmjI/AAAAAAAAARI/by2vHFljYOI/s400/time_s_by_gnato.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558080445358250546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W sumie to wypinam się na noworoczne postanowienia i gadanie typu "od poniedziałku...", "od za 2 tygodnie..." czy "dziś ostatni raz, od za sześćdziesiąt dziewięć dni i dziewięć godzin i od za jak wyrośnie różowa trawa będę..." itd.. Ale jednak jakoś trzeba wyznaczać pewne okresy w życiu, bo to określa nasza świadomość.&lt;br /&gt;A więc zamknięcie roku, kolejnego rozdzialiku życia, dobrze się do tego nadaje.&lt;br /&gt;Refleksje? Hmm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę powiedzieć, że był to najgorszy czy najlepszy rok mojego żyjątka. Przeżyłam najprawdopodobniej najwspanialsze chwile, ale także te najgorsze, tak wstrętne, że samo ich wspomnienie wykrzywia usta w rozgoryczoną podkówkę, jak wgryzienie się w cytrynę. Życie to sinusoida. Jak jest dobrze, to potem krzywdy zwalą się z całą moc, spiętrzone na podobieństwo tsunami; jeśli jest źle, jak się wypełznie z tego życiowego rowu, potem choćby i manna z nieba padała. Dlatego, można rzec, że wyszłam na zero.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nic w życiu nie jest bez przyczyny, nie? Więc nawet jeśli bilans złego i dobrego jest w równowadze, to jednak, w głowie, coś się zmieniło. Kolejne doświadczenia, i ta świadomość, że mimo wszystko to dopiero zalążek tego, co mnie jeszcze może czekać.&lt;br /&gt;Uczucia - fajna &lt;span style="font-size:78%;"&gt;cóż za trywialne określenie!&lt;/span&gt; sprawa. Przyjaźń, samodoskonalenie, świadomość, że nie jest się samemu na świecie niczym odrąbany kciuk... A z drugiej strony trudy życia nieraz przytłaczające tak, że w głębi człowiek ryczy jak zwierz, szamocząc się w klatce własnej głowy. Och, były te chwile, o których 99% otoczenia nie wie. Przecież zawszem uśmiechnięta i bananowa. To jest łatwe, nosić wymalowany uśmiech na twarzy, podczas gdy całe Ja skamle i dygocze. Kiedy jest się więźniem we własnej głowie, wszystko jest groteskowo odpychające, wrogie i powykręcane, jak w wizjach Daliego. Bywały te chwile, kiedy się choćby stąpało na krawędzi i ważyły się szale:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;normalność - obłęd&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ale nie będę ty szczegółować. Było, minęło - i nastąpi ponownie.&lt;span style="font-size:78%;"&gt; Słabiej bądź silniej, inaczej, ale nadejdzie. I nie zabije, wzmocni. Och, a może to czcze pieprzenie, żeby pokrzepić? Trauma to trauma. Zostawia ślad na psychice i czasami w Tych chwilach mam wrażenie, że moja przypomina płytę, na którą nasypano żwir i przetoczył się po niej walec. Ale że mimo wszystko ta pieprzona płyta zawsze zadziała, tylko czasem wyskoczy Error.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Się rozmetaforyzowałam, to będzie dosłowniej :)&lt;br /&gt;Z dniem pierwszego stycznia przestaję chodzić w plastiku do szkoły. Dziwnie z tym, ciągle się boję, że kości siądą i się pokrzywię. No i jednak kręgosłup boli, mięśnie są nie do końca przywykłe do takiego obciążenia &lt;span style="font-size:78%;"&gt;! Tak, siedzenie to najgorsze obciążenie, jak dla mnie.&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Ale musi się udać :D&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jestem nieco sfrustrowana nawrotem moich problemów z krążeniem. W zeszłym roku już był spokój. Teraz stopiska napuchły jak salami i to nie w palcach, jak poprzednio, a w jakichś absurdalnych miejscach typu wierzch stopy, podbicie i w postaci dziwacznych bąbli u nasady palców. I swędzi upiornie, swędzi, swęędzi, i glaniszcze bywają za ciasne! I to absurdalne &lt;span style="font-size:78%;"&gt;od soboty&lt;/span&gt; drętwienie języka, kiedy krew doń nie dopływa ._.&lt;br /&gt;Dwa lata temu umierało mnie to jakieś 2 miesiące. Teraz parę dni i żyć się odechciewa. Powiedzmy, 4 godziny w szkole, kiedy trzeba siedzieć w ławce i stwarzać pozory słuchania, podczas gdy stopy choćby się paliły. Bez wyolbrzymiania. Uparty, ciągły, nieustanny ból i silniejsze niż wszystko pragnienie, żeby je drapać, ale jak w glanach...? &lt;span style="font-size:85%;"&gt;To brzmi tak banalnie: stopy... No swędzą, to się podrap, nie?&lt;/span&gt; W takich chwilach można zwariować, człowiek czuje się jak zwierzę, byle drapać, byle zagłuszyć bólem to upiorne swędzenie, przytłumić je, zedrzeć skórę, byle drapać, krzyczeć, wyrywać włosy z głowy, a to ciągle non-stop, bez ustanku, swędzi, swędziswędziswędzi! &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Pisząc to, trę stopą o nogę krzesła, MAAAMO!&lt;/span&gt; Jest to katorżnicze nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Ja już nie mam siły. Po zdjęciu butów machają do mnie zakrwawione skarpetki. Łzy mi się kręcą w oczach, mam ochotę poderwać się w środku lekcji i zacząć wrzeszczeć jak wariat, i machać rencyma jak wiatrak, wyskoczyć przez okno, rozebrać się do naga i rzucić w śnieg, rzucić się na podłogę i skowyczeć, odrąbać sobie stopy...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nie mam, kurwa, siły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;I tak nie zamierzam zrezygnować z pływania, robienia zdjęć, kicania na mrozie w sweterkach, lodowatych pryszniców, zimy,&lt;br /&gt;ćwiczeń, bycia sobą,&lt;br /&gt;życia.&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;Bo wiem, że to przetrwam.&lt;br /&gt;Ale jak na teraz posiniaczonych i poranionych palcach zostaną blizny, tak i z pamięci się to nigdy nie wymaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Miłego dnia, mimo wszystko, życzę Wam wszystkim, ptaszęta drogie :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-6273185571396790634?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/6273185571396790634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=6273185571396790634' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6273185571396790634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6273185571396790634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2011/01/czas.html' title='Czas.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TSJEt5KfmjI/AAAAAAAAARI/by2vHFljYOI/s72-c/time_s_by_gnato.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-1485500434503884171</id><published>2010-12-14T22:00:00.005+01:00</published><updated>2010-12-16T22:31:59.805+01:00</updated><title type='text'>:)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TQkyFCQX3NI/AAAAAAAAAQ4/avxXFwEGccw/s1600/PICT0003-2.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TQkyFCQX3NI/AAAAAAAAAQ4/avxXFwEGccw/s400/PICT0003-2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551023077797125330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Naszła mnie taka specyficzna chwila, że rozczuliłam się nad myślą o tym blogu i nad nim samym, i uznałam, że go troszkę odkurzę, o :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może dlatego, że ostatnio przekopałam jakże bogaty zbiór starych zdjęć na komputerze. Była to przeprawa momentami zaiste pełna krew i łez, niekiedy ociekająca żałością, a to kipiąca palącym wstydem, a to drżąca od ledwie tłumionego śmiechu, tak gwałtownego, że aż żebra trzeszczą. Mniejsza o to. Znalazłam, między innymi, pewne zdjątko (które zamieszczę tu niebawem, jak internet nie będzie się na mnie wypinał i uzna, że jednak te kilkaset kilobajtów to nie tak dużo, żeby się tym dławić). O, właśnie udało się je dodać, oł jejeje!. Nie mogę uwierzyć, że byłam aż tak krzywa - a i zdjęcie zostało zrobione, kiedy zeszłam już poniżej 30-tu stopni... W porównaniu z tym, co jest teraz... Szok!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Tak sobie myślę... Pewnego pięknego dnia zrobię jakieś zdjęcie dla porównania, taka motywejszyn dla potomnych, że można duuużo osiągnąć za pomocą wytrwałości i kawałka plastiku, i no :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jako krzywy człowiek stałam się całkiem szczęśliwą posiadaczką aparatu na zęby. Kurczę, gorset odstawię, potem aparat i już nie będę krzywa &lt;span style="font-size:78%;"&gt;tylko samotna stopa zostanie, no i myśli krzywe&lt;/span&gt;. A się z tym już bardzo utożsamiłam. Dziwnie to będzie... Ale póki co się z tym zmagam i na razie się nie zanosi na bycie tzw. prostakiem :)&lt;br /&gt;W myślach zawsze zostanę krzywa, ot co!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I taki kończący apel: ludu mój, pomóżcie z maturą, bo skończę wsparta o łopatę, w takiej gustownej kamizelce! Z głową przeładowaną wiedzą, która w większości się nie przyda...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;*niepoprawny optymista na powrót mode on*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kurczę. Zima jest fajna. Tylko czemu boli?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-1485500434503884171?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/1485500434503884171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=1485500434503884171' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1485500434503884171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1485500434503884171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/12/blog-post.html' title=':)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TQkyFCQX3NI/AAAAAAAAAQ4/avxXFwEGccw/s72-c/PICT0003-2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-1005182079674142790</id><published>2010-11-01T08:42:00.004+01:00</published><updated>2010-11-16T21:44:40.811+01:00</updated><title type='text'>Jesiennawo.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TMx2unDgRQI/AAAAAAAAAQk/OseU-wMWWc0/s1600/Fall_Smile_by_ekeady.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 240px; height: 317px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TMx2unDgRQI/AAAAAAAAAQk/OseU-wMWWc0/s400/Fall_Smile_by_ekeady.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5533928585261237506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A jest sobie jesień, która bynajmniej smętna i przybijająca być nie musi (:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z  tematycznych wieści, od 1-go listopada zaczyna się nienoszenie plastiku  po 8 godzin dziennie, acz - patrząc prawdzie w oczy - z racji chodzenia  do szkoły będzie to niekiedy uniemożliwione. A jeszcze jakoś nie mam  odwagi iść bez niego do szkoły, siedzenie jest najgorsze.&lt;br /&gt;Ostatnio  byłam na rehabilitacji, miły pan obejrzał zdjęcia, niesłychanie ucieszył  się na poprawę i dowiedziałam się, że jestem "przypadkiem wymykającym  się prawom medycyny". Teoretycznie kości powinnam już mieć dojrzałe &lt;span style="font-size:78%;"&gt;no bo żem stara, bo 18-letnia dupa&lt;/span&gt;, a tu psikus - nadal jestem młodzieńczo hm, giętka &lt;span style="font-size:78%;"&gt;nie w sensie założenia nogi za głowę, no&lt;/span&gt;  i w ogóle...&lt;br /&gt;Przede wszystkim nadal mogę próbować zmniejszyć swoją  skoliozę! To mnie strasznie, strasznie podbudowało, a przy okazji daję  szansę też Wam, czyli tym, którzy może tu kiedyś zajrzą. Że KAŻDY jest  INDYWIDUALNYM przypadkiem i nie należy zakładać z góry porażki. Wręcz  przeciwnie: ja mogę, ja potrafię! Niemożliwe staje się dopiero wtedy,  gdy się o nim dowie.&lt;br /&gt;Acz tak się ze swoim skrzywieniem zżyłam, że się z nim identyfikuję. Prosta nie będę krzywa! &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Czyli złota myśl na dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;A  z innych rzeczy... Życie pędzi, czas mija na szkole, zdjęciach,  ćwiczeniach, treningach... I czasami są te chwile, kiedy mówię sobie  stop!, przelecisz życie i nawet nie zauważysz!&lt;br /&gt;Chwile, kiedy  dostrzegam życie, jego niuanse i "cieszę się z małego", i doceniam  życie, i to, że żyję, jak żyję, nawet jeśli jest źle i do dupy.&lt;br /&gt;Po krzywemu.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Oddaję się tfruczemu niewyżyciu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;(Pomyliły się mi blogi xDD)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-1005182079674142790?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/1005182079674142790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=1005182079674142790' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1005182079674142790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1005182079674142790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/11/jesiennawo.html' title='Jesiennawo.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TMx2unDgRQI/AAAAAAAAAQk/OseU-wMWWc0/s72-c/Fall_Smile_by_ekeady.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5413937441589078560</id><published>2010-08-31T22:45:00.009+02:00</published><updated>2011-01-05T21:38:06.770+01:00</updated><title type='text'>Początek końca? :D</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TH1u19qjV1I/AAAAAAAAAQc/iZ1HzGjjxHQ/s1600/709603.jpeg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 240px; height: 361px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TH1u19qjV1I/AAAAAAAAAQc/iZ1HzGjjxHQ/s400/709603.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511683392336516946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Joł joł, moje kochane kupciaski i drodzy parafianie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chociaż, nie. Po prostu: joł joł, kupciaski i mili parafianie!&lt;br /&gt;Wiem, zaniedbałam bloga, ale - co powtarzam z maniakalnym uporem - jakby nie patrzeć, kręgosłup, kości to nie takie hop-siup i nie zmieniają się szybko. Więc piszę, gdyż niosę radosne nowiny. Mnie upajają, a innym&lt;span style="font-size:78%;"&gt; jeśli jeszcze ktokolwiek zainteresowany tu zagląda&lt;/span&gt; mogą dodać wiary w siebie i ich zmobilizować :D&lt;br /&gt;Miałam dziś wizytkę u ortopedy. I có? Okazało się, że z poprzednich 21* zeszłam do 19*. Oczywiście szanowny pan ortopeda ubiegł, że to taka granica błędu pomiarowego, ale tak czy siak brzmi to niewątpliwie ładniej. I jest jeszcze lepsza wieść! Mogę nosić gorset już o godzinę krócej miesięcznie, czyli... Tak kalkulując, skoro teraz nie noszę już po ok. 5 godzin... Do grudnia zejdę do 12 godzin na dobę! A więc gorset będzie tylko na noc... :DD Co z tego, że do 21-ego roku życia - toż to upajające! Mwahaha, radocha do potęgi 69-tej, normalnie kocham, kocham, rozpiera mnie, mam ochotę przygarnąć w ramiona cały świat i go tak mwaaa wyściskać! Łii! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I takie krótkie podsumowanie wakacji: jeszcze nigdy, nigdy wakacje nie zleciały mi tak szybko... Nie dość, że zaczęłam od 26-go czerwca godziny społeczne po 9 godzin dziennie, to potem bez ani dnia przerwy poszłam do pracy &lt;span style="font-size:78%;"&gt;bez pikantnych szczeguóuf&lt;/span&gt;, po czym po pracy wróciłam odrobić resztę społecznych. W między czasie zdjęcia, Bajtom, co akurat należy do rzeczy bałdzo przyjemnych, pływanie... Więc w domu bywałam średnio 1-góra 2 dni tygodniowo. Ale niczego nie żałuję, mimo mego przeogromnego pragnienia w końcu wyjechania na wakacje :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zdjątko autorstwa mojego Kapcia i przez niego też wypucowane. Dziękować, tak bałdzo oficjalnie :)&lt;br /&gt;I zaprawdę, owieczki zagubione: zaprawdę, powiadam Wam, gorset na serio, absolutnie, w NICZYM nie przeszkadza. I to jest sysysy! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Agatka cieszy się jak głupia, wymachując rączkami i zanosząc się wręcz pijackim śmiechem*&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5413937441589078560?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5413937441589078560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5413937441589078560' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5413937441589078560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5413937441589078560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/08/poczatek-konca-d.html' title='Początek końca? :D'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TH1u19qjV1I/AAAAAAAAAQc/iZ1HzGjjxHQ/s72-c/709603.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-6562604166514298662</id><published>2010-06-01T22:04:00.004+02:00</published><updated>2010-06-01T22:49:23.687+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TAVw7xfNdeI/AAAAAAAAAQM/AG8i9K19jsM/s1600/Happy_Birthday_Cupcake_by_pixelity.png"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 284px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TAVw7xfNdeI/AAAAAAAAAQM/AG8i9K19jsM/s400/Happy_Birthday_Cupcake_by_pixelity.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477908693964912098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Będzie krótko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. rocznica. Ponad 1000 dni (whoa!), 25ooo godzin, dalej nie liczę, bo to bez sensu. Nie liczy się ilość, a jakość, nie? :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki rachuneczek sumienia. Sumienie nie kąsa. Wszystko sumiennie robiłam. Ćwiczyłam dzień w dzień, pilnowała postawy, głowa do góry, plecy prosto, siedziałam prosto, nie stałam na jednej nodze, kontrolowałam się. Niczego nie żałuję. Ludziowie, doświadczenie, ćwiczenia, wszystko - niczego. W sumie, świetny okres. Lubię gorset.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię, lubię, lubię...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzywo - fajnie. Po krzywemu. Krzywy krzywym krzywi. Krzywe jest faaajne :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale prostujcie swe bolące kręgosłupy, baranki. Zawsze zostaje skrzywienie umysłowe :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-6562604166514298662?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/6562604166514298662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=6562604166514298662' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6562604166514298662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6562604166514298662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/06/bedzie-krotko.html' title=''/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/TAVw7xfNdeI/AAAAAAAAAQM/AG8i9K19jsM/s72-c/Happy_Birthday_Cupcake_by_pixelity.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-6507282390828185041</id><published>2010-03-16T23:04:00.004+01:00</published><updated>2010-03-16T23:15:54.089+01:00</updated><title type='text'>Banan mimo wszystko.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S6AC8Q-3HGI/AAAAAAAAAQE/T79DFSVHGwQ/s1600-h/Laugh_by_grendylgirl.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S6AC8Q-3HGI/AAAAAAAAAQE/T79DFSVHGwQ/s400/Laugh_by_grendylgirl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449358783492332642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z tytułem. Na razie idę przez żyzn z bananową twarzą, niczym nóż przez masło. Gdzieś tam błąka się świadomość, że tak już było, że po okresie głupawki i radochy zło wraca z trzaskiem, niczym psychopatyczny bumerang. Ale póki co mam gud mud i nie zamierzam tego tłumić :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę podzielić się pewnym idiotycznym spostrzeżeniem. Otóż, po szkoleniu lodowym nie chciało mi się zakładać plastiku, ba, prawie go zostawiłam na śniegu &lt;span style="font-size:78%;"&gt;iks de, chyba niespecjalnie bym żałowała straty. Chociaż, nie, bym pożałowała już po paru godzinach&lt;/span&gt;. Więc położyłam go na siedzeniu w aucie, obok siebie. Leżał pomiędzy mną a kumplem. A że kumpel gadał z osobniczką siedzącą w fotelu z przodu, machinalnie, bezmyślnie bawił się paskiem plastiku. I naszło mnie najidiotyczniejsze uczucie, jakby dotykał mnie xD Nie chciałam tak myśleć, ale uczucie było paskudne, paskudne w sensie, że łączy mnie tak kretyńska więź z kilogramem plastiku. Ludu mój... xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po felernym &lt;span style="font-size:78%;"&gt;kręgosłupowo felernym &lt;/span&gt;półmetku, na który poszłam w przyjacielu &lt;span style="font-size:78%;"&gt;od dupy strony&lt;/span&gt;, dzięki czemu nabiłam sobie mnóstwo sińców, na łosiemnastkę wybrałam się już bez niego. Brrr. Pół doby wolności zaowocowało kurefskim bólem pleców, aż zakwasy mam do dziś (od soboty/niedzieli) i się stało Garb: Reaktywacja, ale już mężnie ćwiczę i naprostowuję dziada. Toż sobie nie można odmawiać bałnsu ;D&lt;br /&gt;Bo nie ma to jak bałns w glanach do techniawy. Widać, odbija mi :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Następnym razem dodam obrazeczek swego autorstwa. Znaczy się, jak znajdę czas, a póki co nawet na sen nie mam czasu (:&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-6507282390828185041?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/6507282390828185041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=6507282390828185041' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6507282390828185041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6507282390828185041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/03/banan-mimo-wszystko.html' title='Banan mimo wszystko.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S6AC8Q-3HGI/AAAAAAAAAQE/T79DFSVHGwQ/s72-c/Laugh_by_grendylgirl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5981548839936274845</id><published>2010-02-25T23:29:00.003+01:00</published><updated>2010-02-25T23:54:34.053+01:00</updated><title type='text'>Git.</title><content type='html'>Jest dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam dziś rehabilitację, przebieg standardowy. Rehabilitant nieomal popłakał się z radości, jak się dowiedział o kolejnej, 5-stopniowej poprawie (tejże z 26 do 21 stopni). Uścisnęliśmy sobie dłonie – w końcu wykonany kawał dobrej roboty. Nowe ćwiczenia są, będą pewno zakwasy, ale liczę na jeszcze większą poprawę. Trzeba walczyć, to nie zaszkodzi, a nuż się poprawi? ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszy dzień był iście tułaczkowy. Zaczęło się od wojażu do Zabrza, gdzie czekała mnie gastroskopia. Czekanie w korytarzu przeżyłam o niebo gorzej niż samo badanie. Przede mną wszedł jakiś facet, ja wiem, góra 50-letni, który o mało co się nie udusił to ciągłe uspokajanie lekarza i asystującej pielęgniarki, „niech się pan uspokoi, oddycha, nabrać powietrza, wypuścić", facet oszalał, sapał jak… dosłownie jak kastrowany wieprzak i nie wyrzygał, ale nie dokonał tego, bo był na czczo ale te jego odgłosy wymiotne, błu, błu, BŁU!!!, krztuszenie się, dławienie, to charkotliwe GHRAAA. Więc kiedy weszłam do pokoju, byłam nieźle zestrachana, choć już miałam to badanie… kiedyś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bałam się tego miejscowego znieczulenia. Ostatnio tak mi poraziło gardło, że na serio się dusiłam, panika strzeliła do głowy. Ale tym razem ok, jakoś mogłam nawet mówić, acz się pośliniłam xD. Iście obrzydliwe jest to skrzypienie rury w gardle. Wyobraźnia nie pozwala mi nie nie myśleć o tym, że choć w przełyku tego nie czuję, wtykają we mnie prawie metr tego czarnego ciulstwa. I to roz/wydymanie powietrzem. Boli upiornie, jakby się miało pęknąć i rozbryznąć na czystych, białych kafelkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jakoś przeżyłam, nawet nie wydałam żadnego dźwięku (i żem dumna), wszystko w brzuchu ok. Tylko coś tam kłuje, pomdli, no ale to też przeżyję. Jeszcze tylko endokrynolog i będzie joł ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończą się ferie. Maaaamooooooooo, ja nie chcęęęęęęęęę…!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jutro prawdopodobnie wypadzik na otwarcie klubu morsów. Może się skuszę i się popluskam w tej jakże wypyciastej wodzie o temperaturze 4-ech stopni? ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radocha, radocha, radocha, sześćdziesiąt dziewięć law oł jeee mwahaha hłe hłe joł joł!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5981548839936274845?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5981548839936274845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5981548839936274845' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5981548839936274845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5981548839936274845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/02/git.html' title='Git.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-7739665439988007545</id><published>2010-02-06T23:22:00.008+01:00</published><updated>2010-02-07T22:52:50.842+01:00</updated><title type='text'>Buhuhu!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S23wMZzkoXI/AAAAAAAAAP8/JQnOAfwqKIU/s1600-h/Smile_and_laugh_by_tRuCciE.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 239px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S23wMZzkoXI/AAAAAAAAAP8/JQnOAfwqKIU/s400/Smile_and_laugh_by_tRuCciE.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435264421182349682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak, moi drodzy, jak w tytule.&lt;br /&gt;Nie, kochani, nie pytajcie.&lt;br /&gt;Tak, milusińscy, nie wiem.&lt;br /&gt;Tak, kunwa, tak, głupawka mode on! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba jeden z tych paradoksalnych napadów energii i dobrego nastroju. Chce mi się skakać, ciu-ciurapciapkować, buczeć, aaaaować na psa i w ogóle. A gili gili, gi gi, szu-szszszu, hłe hłe, buhuhuhuhu. Niah niah. Srutu-tutu, dziewicze majtki z drutu!&lt;br /&gt;Yy... !Uturdziktjamezciweizdutututurshain srutu-tutu, odbija mi :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro już trochę dałam upust &lt;span style="font-size:78%;"&gt;lililila, krzaczaste pośladki i ruszofa marhefka&lt;/span&gt;, wykrzesam z siebie odrobinę normalności. Śmiesznie, ale od leków mnie mdli, mam senność, czuję się paskudnie, pas-kud-nie, ściga mnie stadko rozszalałych pawi... Ale to tylko fizycznie. W czaszce zrobiło mi się coś bardzo podobnego do różowej, się znaczy zielonej gąbeczki pogodności.&lt;br /&gt;Robi się cieplej. No, dobra, zaś wiatr huczy i jest prawie -10 stopni, ale w tygodniu po raz pierwszy od początku zimy mogłam iść bez czapki. Tak rozkosznie świeciło słońce i ten ciepły wiaterek tak przyjemnie łaskotał po twarzy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zeszły tydzień. Podam Wam niezwykły fakt: zaczął się w poniedziałek. Olaboga, niesamowite, prawda? A widzicie, jaką Prawdę odkryłam? W każdym razie mini-przełom nastąpił w poniedziałek. Zaczęło się banalnie, od złapania &lt;span style="font-size:78%;"&gt;w końcu, po tylu dniach mordęg, robienia jej pieprzonych a'la kromeczek z masełkiem i serem, po mentalnie tonach słoninki, po tym upiornym skrobotaniu w piekarniku&lt;/span&gt; myszy w pułapkę. A tłusta była, że ło.&lt;br /&gt;Potem były inne osobliwe sukcesiki. I wielki krok, duże zmiany. Paru wciąż brakuje, ale te są oszałamiające, aż nie do końca jeszcze w nie wierzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iiiiiiha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam spękane dłonie, rany bolą, brzuch gópi, a mimo to odkryłam, że... Mam to gdzieś. Nie obchodzi mnie to. Nie zamierzam temu ulec, o niee, nie będą jakąś cuchnące kupą choroby nade mną dominować.&lt;br /&gt;To odrzucanie złych myśli/problemów jest oszukiwaniem samej siebie? Może. Ale zadręczanie się czy biadolenie niczego nie zmieni, tak jak gdybanie. Jest, po prostu i będzie, i ja będę bardziej od tych chorób. Bambusowy kijek im pomiędzy brzydkie pośladki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam świadomość, iż ów wpis jest doszczętnie nienormalny. Ale sysysy :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Aha. W końcu zrobiłam porządek z Arcykochaną Muzyką, bo przecież stare utwory były bez linków... dosyć długo. I zaktualizowałam historię, już jakiś miesiąc temu. Chyba.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś oddałam się chwili zadumy. Powiedzcie, jak można się wstydzić tego, kim się jest? Próbować być kimś innym, nie będąc najpierw sobą?&lt;br /&gt;Kiedyś, chyba wieki temu, wstydziłam się siebie. A teraz, od jakiegoś czasu, wiem, że nie jestem gorsza od innych, jak inni nie są gorsi ode mnie. Każdy jest inny. Inny. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Inny&lt;/span&gt; -i to jest piękne (:&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-7739665439988007545?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/7739665439988007545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=7739665439988007545' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7739665439988007545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7739665439988007545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/02/buhuhu.html' title='Buhuhu!'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S23wMZzkoXI/AAAAAAAAAP8/JQnOAfwqKIU/s72-c/Smile_and_laugh_by_tRuCciE.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-129644591167489494</id><published>2010-01-05T22:03:00.008+01:00</published><updated>2010-01-23T23:02:17.394+01:00</updated><title type='text'>Poświątecznie, noworocznie...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S0OsALQxnUI/AAAAAAAAAP0/V-LzEs0jWnI/s1600-h/Happy_new_year_by_horeb.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 361px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S0OsALQxnUI/AAAAAAAAAP0/V-LzEs0jWnI/s400/Happy_new_year_by_horeb.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423367495307337026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... i przede wszystkim podługoprzerwowo, jak zwykle (:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle z opóźnieniem, ale wszystkiego naj w Nowym Roku, robaczki. Żeby było lepiej. Jeśli macie jakieś postanowienia, niech zostaną dotrzymane. Przecież Wy lepiej wiecie, czego najbardziej potrzebujecie :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak ode mnie? Kolejny rok - a ja nie czuję się jakoś inaczej. No, może kićka mi się data i z maniakalnym uporem piszę "2009". Albo mam tę świadomość, że to łosiemnastkowy rok i że ja też stanę się dorosła. Cha - dorosła!&lt;br /&gt;Pewno tylko teoretycznie. W końcu jesteśmy tak młodzi, jakimi się czujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako że to blog tematyczny, to tak na temat bałdziej. Plecy są w porządku, mogłyby tylko przestać boleć. Ale mam już legalne pozwolenie na zdejmowanie go na godzinę dziennie &lt;span style="font-size:78%;"&gt;ale ciiii, Wy nie wiecie, że nie noszę go średnio 4-5 godzin, prawda? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszłam do wniosku, że zapisanie się do WOPRu było jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam. Jest całkiem w pytę. Jest śmiesznie, jajo-dechowo, są sińce, otarcia i banany, i na-mosty, i bycie podrzucanym jak lalką, kiedy jest się takim dziewczyńskim chuchrem w grupie, i w ogóle jest fajno ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej stronę jestem nieco zła, bo chyba mój códny bżóh usiłuje powrócić do swego chorego stanu. W święta dopadł mnie, ekhem, wątpliwy zaszczyt zetknięcia się z Pawiem Mocy. Bżóh okazał się zbyt słaby na świąteczne jedzenie i ów Paw sprawił, że żebra sprawiają po nim wrażenie pękniętych. To byłoby śmieszne, złamać sobie w ten sposób żebro, ale na szczęście raczej są całe, acz bolą jak... hu-hu, taki skrzywdzony :D&lt;br /&gt;W piątek będzie wizyta w Zabrzu, dostanie się big opeer od doktora, hm. Oby tylko nie dać się zapuszkować w szpitalu, o nieee, tak być nie może.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze dręczy mnie jakiś cholerny pech. Niemalże czego się nie dotknę, wyjść nie chce. Chyba tylko satysfakcja na basenie mnie jakoś trzyma w kupie. I kochany podręcznik do ruskiego, który się rozlatuje, jest stary i żółty, a ja potrafię go gładzić wręcz z czułością. I rozmowy. I ten maniakalny upór, że wreszcie musi być dobrze. I dużo planów, ze świadomością, że będzie wiosna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;O, a wydawało się tak beznadziejnie. Metoda: zrób tabelkę. Po lewej: co jest do dupy, po prawej: co mam. Poczujmy się jak Robinson Cruzoe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sinusoida. To takie ładne słowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię optymistyczne zakończenia, a więc coś może wymyślę. O, jest. Zdałam z fizyki i to z tróją, i nawet mój zeszyt ze swoimi wszystkimi pysiorami, pysiorami i jeszcze raz pysiorami, i obrażającymi fizykę tekstami na marginesach tego nie zniweczył. &lt;span style="font-size:78%;"&gt;To, że niecnie dałam przy odpowiedzi panu pSOrowi zeszyt koleżanki, jest nieistotne, czyż nie? (:&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-129644591167489494?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/129644591167489494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=129644591167489494' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/129644591167489494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/129644591167489494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2010/01/poswiatecznie-noworocznie.html' title='Poświątecznie, noworocznie...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/S0OsALQxnUI/AAAAAAAAAP0/V-LzEs0jWnI/s72-c/Happy_new_year_by_horeb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-3823352362219277686</id><published>2009-12-02T21:35:00.005+01:00</published><updated>2009-12-02T21:42:55.801+01:00</updated><title type='text'>Sysysy!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SxbQOb-UIWI/AAAAAAAAAPs/I3v3DppZHbU/s1600-h/happiness_by_guessAgain.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 266px; height: 295px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SxbQOb-UIWI/AAAAAAAAAPs/I3v3DppZHbU/s400/happiness_by_guessAgain.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410740948778099042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Będzie krótko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak dojdziemy do tego krótko-krótko, napomknę, jaki był finał mojego rozwalenia się gorsetu. W opisie weekendu powinny znaleźć się wyrażenia typu "końskie dawki tabletek przeciwbólowych" - jednak ich nie użyję, bo unikam tych zabijaczy-bólu jak ognia. &lt;span style="font-size:78%;"&gt;No, może nie, bo lubię wtykać wścibski paluch w płomień świecy albo gapić się w rozgderane płomienie w kominku, albo poskakać przez ognisko i potem śmierdzieć dymem :D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie dwie i pół doby tak nagle bez plastiku były przekoszmarne. Dotąd pracujące tylko podczas ćwiczeń i pływania mięśnie napuchły niemożliwe. Ale to nic. Najgorszy był ból, zwłaszcza w niedzielę. Po południu już nawet leżałam na podłodze w salonie, nie mogąc znaleźć sobie niebolesnej pozycji. Czy stałam, czy chodziłam, czy siedziałam, czy pływałam, czy się rozciągałam, wszędzie ból. Zadziwiające, że aż mnie zemdliło i no. Miałam nawet zakwasy w udach w poniedziałek.&lt;br /&gt;Okropna niedziela z wieczorem przeleżanym na boku, z tępym gapieniem się w ścianę. Ale gorset został naprawiony, miły pan pomocnik przesunął pelotę i... Cycuś. Nawet dwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I skaczemy do g&lt;span style="font-size:78%;"&gt;ó&lt;/span&gt;wnego tematu.&lt;br /&gt;Wczoraj byłam na wizycie. Z nowych ćwiczeń i przesunięcia peloty byłam zadowolona, bo kręgosłup na serio jest lepszy, nawet w pechowy łikend się nie skrzywił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku było prawie 40 stopni. Potem 28. W marcu 25.&lt;br /&gt;Teraz kurfa 21.&lt;br /&gt;Jestem kurfa zajebista :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;W każdym razie tak się czuję.&lt;br /&gt;Toż mi  nie dawali szans na jakąkolwiek poprawę, chcieli wpakować we mnie druta (bez skojarzeń proszę), a tu taki zonk! Hyhy ;D&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-3823352362219277686?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/3823352362219277686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=3823352362219277686' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/3823352362219277686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/3823352362219277686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/12/sysysy.html' title='Sysysy!'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SxbQOb-UIWI/AAAAAAAAAPs/I3v3DppZHbU/s72-c/happiness_by_guessAgain.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-731869907365204055</id><published>2009-11-20T21:37:00.004+01:00</published><updated>2009-11-20T22:08:53.722+01:00</updated><title type='text'>мир кончается?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SwcESyauzjI/AAAAAAAAAPk/Pu2A_x5f72M/s1600/Happy_End_of_the_World_by_makotinha.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 330px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SwcESyauzjI/AAAAAAAAAPk/Pu2A_x5f72M/s400/Happy_End_of_the_World_by_makotinha.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406294598499618354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W tytule zadałam sobie pytanie, czy kończy się świat. Też sobie odpowiem: "Nie".&lt;br /&gt;Tylko gorset zakończył swój żywot. Z trzaskiem. Dosłownie :D&lt;br /&gt;ZwieŻę się: na początku listopada dostałam nowe ćwiczenia i baardzo się przyłożyłam. Część była w gorsecie i polegała na czymś, co lubię nazywać "wypełnianiem dziury". Jak się z całych sił nabiera powietrza i próbuje rozepchać plastik, ten w końcu może... nie wytrzymać, prawda? ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ten koniec żywota może nie aż tak dosłownie-dosłownie. Pękło tylko zapięcie, ale fakt faktem, że mam łikend bez mego faking-frienda &lt;span style="font-size:78%;"&gt;to akurat niedosłownie&lt;/span&gt;. Niby fajnie - ale będę miała po tych dwóch dniach RTG, zanim pojadę do naprawy. I znając życie, mimo że ponad 2 lata ćwiczę z wywalonym jęzorem, wszystko pójdzie się kochać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie, trudno. Jak mam się skrzywić, to choćbym się..., no, to nic na to nie poradzę. Muszę być dobrej myśli, że jednak kręgosłup się utrzyma (:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu chyba wyczerpałam swoją chęć do mordkowania iksdeami i czym tam jeszcze. Świat się nie kończy. Ale sprawia wrażenie, jakby co prawda niezbyt poważnie, ale jednak to rozważał. Nawet nie chodzi o ten rozwalony gorset. Po prostu...&lt;br /&gt;A, dópa-dópsko kupa siki i cycki, jak podobnie mawia klasowa kumpela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia mnie, czemu życie jest tak &lt;span style="font-size:130%;"&gt;krzywą&lt;/span&gt;, niedorobioną sinusoidą. Gdyby było serio sinusoidalne, toczyłoby się wedle oklepanego "Raz na górze, raz na dole" czy jak to z tym wozem. A tak to te dolne, złe wychylenia są jak Rowy Mariańskie &lt;span style="font-size:78%;"&gt;(miałam napisać "Mariackie", nie wiedziałam, czy Mariańskie przez i czy jot; już nawet myślenie mi nie idzie?)&lt;/span&gt;, a te górne - jak pojedyncze, nigdy równie duże, igły. Na ogół są wręcz depresyjnie, geograficznie rzecz biorąc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, bo jak: dobrych parę lat dziadostwa, w dobrym wypadku podrygów szczęścia; potem raptem 3-4 miesiące serio przyjemnego życia; a potem co? Dupa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dupadupadupa&lt;span style="font-size:78%;"&gt; i tu znów niedosłownie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie chce mi się już udawać, że Wszystko Jest W Porządku, Tak, Jestem Tylko Zmęczona-Nie Wyspałam Się, Dlatego Tak-A Bo Coś Tam-To Nic Poważnego. Nie chce mi się. Po prostu już nawet do tego tracę serce.&lt;br /&gt;Chaotycznie. Ale myśli zebrać się nie mogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego się nie dotknę, nie wychodzi. Nawet chodzenie nie wychodzi (litościwego chętnego zatrudnię do amputacji mojej jehnrhceiuch nogi, kalekiej od prawie dwóch miesięcy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, takie pieprzenie w bambus też niczego nie zmieni. Wiem, że w końcu będzie lepiej. Tylko coraz bardziej dobija mnie to, że na wszystko trzeba czekać - a wielu rzeczy się nigdy nie doczekuje.&lt;br /&gt;Tyle że coś w tym życiu jest. Skoro jest takie podłe, to jednak te dobre chwile muszą być wystarczająco dobre, żeby nas trzymać na świecie. Ani myślę rezygnować z życia, brr!, nie!, jest zbyt cenne!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Tylko kiedy już z samym sobą nie można wytrzymać, to robi się bardzo nieciekawie... Nasz umysł, ciało są serio ostatnimi rzeczami, które serio do nas serio należą tak serio.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, co tam. Na zakończenie jednak będzie weselej. Moje pojedyncze białe włosy nabierają śmiałości i zaczynają się pokazywać. I o dziwo mnie to wcale nie wadzi. Wręcz jestem ciekawa, jak będą wyglądały za rok, bo na razie tworzą jedno pasemko. Może być ciekawie, rudawy łeb i takie białe cóś :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-731869907365204055?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/731869907365204055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=731869907365204055' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/731869907365204055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/731869907365204055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/11/blog-post.html' title='мир кончается?'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SwcESyauzjI/AAAAAAAAAPk/Pu2A_x5f72M/s72-c/Happy_End_of_the_World_by_makotinha.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-1424372226427818926</id><published>2009-10-23T21:37:00.005+02:00</published><updated>2009-10-24T23:07:29.773+02:00</updated><title type='text'>Trzeba wdusić F5...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SuIJ79uwp8I/AAAAAAAAAPc/LhyTkB_AKSM/s1600-h/The_Fight_by_DeviousClown.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 241px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SuIJ79uwp8I/AAAAAAAAAPc/LhyTkB_AKSM/s400/The_Fight_by_DeviousClown.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395886229330896834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;No bo pod F5 kryje się odświeżenie. A trochę zaniedbałam to miejsce, wybaczcie. Nie zasłaniam się brakiem czasu wywołanym szkołą, o nie – nie jestem już taką masochistką, aby marnować wszystkie cenne chwile żywota na naukę. Spędzić wieczór nad zeszytami? Zapomnieć. Zarwać noc przez naukę? Ble. Uczyć się fizyki...?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pff.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie znaju, kak ja mogła tak diełac...&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Myślę nad „zmodernizowaniem” swego bloga, jako że na płaszczyźnie kręgosłupowej mało co się zmienia. Jestem magnesem na różne świństwa&lt;span style="font-size:78%;"&gt; i zagrzybiałych samców w mocno zaawansowanym wieku, ale to zbyt fuj-fuj, a kysz! te szatany ode mnie D:&lt;/span&gt; , więc nie będę już monotematyczna &lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jak wspomniałam, z częścią ciała powyżej eufemistycznych czterech liter bez zmian, no, poza tym, że zaczynam odstawiać swoje plastikowe dziadostwo. Na razie godzina dziennie, przecież nie mogę się w tym kisić, toż to mięśnie tułowia w ogóle nie pracują... A w wakacje podczas pasażu (seria zdjęć RTG) wyszło, że nic nie da się zbadać w mym brzuszysku, bo narządy są po prostu ściśnięte i kópę widać.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale ci, których władowali w gorset, niech się nie zniechęcają, bo nie ma czegoś bez niczego. Myślę, że lepiej mieć sardynkowaty układ narządów wewnętrznych (co w życiu nie wadzi, o ile się akurat tam nie zachoruje), niż się zgiąć pod kątem 90-ciu stopni :D&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Poza tym plastik kształtuje sylwetkę. I pomaga, nu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Napisałam o problemach z brzuchem. Cóż, w wakacje wykryto mi zespół Crohna, co pozostawię bez barwnych szczegółów. Byłam na sterydach i w sumie nadal powinnam być, ale tyje się przez to kupstwo jak nie wiem co. Odkąd dołączyłam do nich inne leki, przeciwzapalne, chyba zapadłam na prawie narkolepsję. Efekty leczenia? Brzuch uspokojony, żebra przez pewien czas przeboleśnie potłuczone, wagi się nie zmniejszyć i śpię na lekcjach D: Prawie kładę się w ciapongu. Resztkami silnej woli trzymam się w pionie, ale wszystko chce mi lecieć z rąk. Przeskupiam się na lekcji chemii, którą chcę zrozumieć – a gdzie tam, wszystko się rozmywa przed oczami, a głos dobiega tak, jakby omotano mi głowę prześcieradłem. Tej senności się nie da powstrzymać, wrr.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeszcze się trochę lękam, że będę miała kolejny rzut, bo ostatnio coś się czuję nie-ten. Umiem przeżyć dzień na dżogarcie z płatkami, trzech owocach w szkole i połowie kalafiora, i się czuję jak raz po weselu, kiedy nie mogłam chodzić z przejedzenia. Czasem aż zgina mnie od dziwnego kłucia bólu w brzuchu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale tfartym tsza bydź, njepottam siem, fkonidzó rzyće jest tylko jedno &lt;span style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;)&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Mimo tej senności od pewnego czasu rozpiera mnie energia. Chcę robić tak dużo rzeczy i żałuję, że dzień nie ma 69 godzin. Nie no, żart, wtedy miałabym dopiero jakieś 6 lat... Ale czasami przydałoby się tak zatrzymać czas, żeby w ciągu dnia upchnąć to, co się chce zrealizować. Jeszcze ogarnął mnie iście bojowy nastrój, sysysy.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tak raczej optymistycznie kończę dzisiejszy wpis: niech moc będzie z Wami i nie poddawać się, niezależnie, w jakiej kwestii (:&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-1424372226427818926?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/1424372226427818926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=1424372226427818926' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1424372226427818926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1424372226427818926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/10/trzeba-wdusic-f5.html' title='Trzeba wdusić F5...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SuIJ79uwp8I/AAAAAAAAAPc/LhyTkB_AKSM/s72-c/The_Fight_by_DeviousClown.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-8541814040944043000</id><published>2009-09-02T22:19:00.005+02:00</published><updated>2009-09-02T22:36:42.063+02:00</updated><title type='text'>Wakacje, wakacje...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/Sp7WRkh0vzI/AAAAAAAAAPU/RBGpeBsKpp0/s1600-h/Paralysis_by_BombtasticDynamo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 250px; height: 355px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/Sp7WRkh0vzI/AAAAAAAAAPU/RBGpeBsKpp0/s400/Paralysis_by_BombtasticDynamo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376970602478616370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I po wakacjach.&lt;br /&gt;Z jednej strony źle, wiadomo, znika ten czas dla siebie, na robienie tego, co się żywnie podoba czy co tam się komu umyśli w głowie, nawet na największe idiotyzmy. Żal tej swobody, no. Chociaż może już pod koniec mogło leciutko, ale to leciutko odbić, bo np. zaczęłam się uczyć ruskiego. Nieee, nauka nie może uzależniać...&lt;br /&gt;Z drugiej strony, nie tak ciężko było wrócić do szkoły. Liceum niczego sobie, ma nawet nawet klimat, ludziowie dosyć, coś się dzieje.&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; Po tych ponad dwóch miesiącach w końcu zobaczyło się te znane, stare mordy... Ale nic, nic nie przebije tej dzikiej uciechy na widok wszystkich, nowych pyśków aż proszących się, żeby napaść je z pisakiem, sysysy :D&lt;br /&gt;Zemsta za dzień kota będzie nie tyle słodka, ile, no... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapisująca&lt;/span&gt; się w pamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o wiadome sprawy, mulić nie będę, nic się nie zmieniło. Wizyta w grudniu &lt;span style="font-size:78%;"&gt;joł-joó zią!, supa dupa i radocha,&lt;/span&gt; i w ogóle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od jutra basen. Trzeba się przyłożyć, oj trzeba, bo jako nierozważne dziecię wyraziłam chęć do wzięcia udziału w zawodach... A może to i dobrze? Będzie jeszcze większa motywacja (:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Wam wszystkim życzę wesołych, pogodnych dni spędzonych w przepięknej instytucji na "sz", aby zaowocowały one &lt;span style="font-size:78%;"&gt;bla bla bla srututu-tu pupa z drutu &lt;span style="font-size:100%;"&gt;albo po prostu: przeżyjmy te 10 miesięcy czy ile kto tam ma. I to najlepiej w jednym kawałku; mnie nie pociąga skończyć w słoiku, dla przykładu ;D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-8541814040944043000?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/8541814040944043000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=8541814040944043000' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/8541814040944043000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/8541814040944043000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/09/wakacje-wakacje.html' title='Wakacje, wakacje...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/Sp7WRkh0vzI/AAAAAAAAAPU/RBGpeBsKpp0/s72-c/Paralysis_by_BombtasticDynamo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-4776913973742162889</id><published>2009-08-15T22:32:00.003+02:00</published><updated>2009-08-15T22:38:03.163+02:00</updated><title type='text'>Pupogłowie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/Socce22tIDI/AAAAAAAAAPM/iwiNjg1xJRY/s1600-h/Genkaku_Nikki___Spine_room_by_riskyfish.png"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 238px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/Socce22tIDI/AAAAAAAAAPM/iwiNjg1xJRY/s400/Genkaku_Nikki___Spine_room_by_riskyfish.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370292397109223474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I piszę jak zwykle po przerwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek miałam mieć upragnioną wizytę, bo z RTG, ale co? A pupa nastała, bo w poprzedzający tenże dzień piątek zwiało mnie do szpitala, więc siłą rzeczy wizyta mi przepadła. Szkoda D:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć mało ludziów tu zagląda, chcąc uniknąć jakichś "a co Ci?" i te pe: w szpitalu wylądowałam przez jakieś dziwne, nagłe problemy z brzuchem. Wyszedł ostry stan zapalny i podejrzanie brzmiące "nadżerki", ciekawe, skąd to kupstwo... Tak czy siak, &lt;span style="font-size:78%;"&gt;a nawet srak :)&lt;/span&gt;pobyt był niemiły i nie chcę go wspominać zbyt często :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że ludzie się zlitują i uda się wepchnąć z wizytą jak najszybciej, chcę już wiedzieć, czy mogę zacząć wyskakiwać z tego plastiku ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już minęło tyle wakacji... Jak wcześniej w ogóle nie miałam rachuby czasu, tak teraz każdy dzień chcę kurczowo trzymać i nie puszczać. Perspektywa 10-ciu miesięcy w pewnym miejscu... Niedługo kupić podręcz... ni... nie, nie, nie, jeszcze nie :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-4776913973742162889?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/4776913973742162889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=4776913973742162889' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/4776913973742162889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/4776913973742162889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/08/pupogowie.html' title='Pupogłowie.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/Socce22tIDI/AAAAAAAAAPM/iwiNjg1xJRY/s72-c/Genkaku_Nikki___Spine_room_by_riskyfish.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-2275836676422606067</id><published>2009-07-17T21:44:00.005+02:00</published><updated>2009-07-17T22:45:24.158+02:00</updated><title type='text'>Wakacyjnie czas ru...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SmDhVhTXqrI/AAAAAAAAAPE/SP2-9GaN1WI/s1600-h/IMG_0287.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SmDhVhTXqrI/AAAAAAAAAPE/SP2-9GaN1WI/s400/IMG_0287.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5359531316404005554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... Tylko ruszyć szanowne pupsko i coś w końcu napisać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wakacje, jak to wakacje. Toczą się. Czasem gnają. I czemu uwielbiam te momenty, kiedy gnają? Bo chcę, żeby to właśnie one się ciąągnęły, tak mozolnie...?&lt;br /&gt;Tak czy siak: to chyba najlepsze wakacje w moim życiu. Nawet z plastikiem, bez jeżdżenia na odkryte baseny, bez jazdy konnej czy z zamkniętym "normalnym" basenem. Nawet rower zaczął mnie cieszyć, dzięki Komuś naprawiony i teraz jeździ się na nim niczym na szatanomobilu&lt;span style="font-size:78%;"&gt; wybaczcie określenie, zero podtekstów religijnych, tylko taka nazwa :))&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie w dupkowym troszkę rozmiarze autorstwa Radzia. Widzicie, rzeka też ma skoliozę: dwułukową! Natura jest za nami krzywusami! ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej pięknej, optymistycznej i jakże och-ach notce chciałam poruszyć pewną kwestię.&lt;br /&gt;Natknęłam się na wiele blogów, gdzie dziewczęta skarżyły się, iż:&lt;br /&gt;a) są krzywe i będą samotne,&lt;br /&gt;b) mają gorset i tym bardziej będą samotne,&lt;br /&gt;c) są po operacji i kaplica totalna.&lt;br /&gt;A więc, moje kontrrargumenty?&lt;br /&gt;Jeśli ktoś ocenia po plecach, to wybaczcie, ale jest chyba jakimś zacofanym kalafiorem. To tak jakbym ja spojrzała na osobę bez ręki i uznała, że to bezwartościowy pacan, z którym znajomość będzie stratą czasu.&lt;br /&gt;Jak to się mówi: "Jesteś tak stary, jakim się czujesz". Tu jest podobnie. Jeśli nie traktujesz krzywości/gorsetu/druta w plecach jako niesłychanej kary, inni też tak nie będą tego traktować. &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Widzicie oczami wyobraźni takiego małego krzywuska, co się kuli w kącie, nie chcąc nikomu wadzić? Bo sam czuje się gorszy i be, do pupy? I z pewnością takiego o wiele prędzej zaczną zaczepiać i z niego szydzić niż z osoby, która się ceni, ma "normalne" poczucie wartości&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-size:100%;"&gt;Naturalnie, nie wykluczam, że czasami otoczenie trafia się... nieziemskie. Aż się wierzy, że takich ludzi to tylko bocian mógł przynieść.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No i na zakończenie. Noszę gorset, tak, już ponad 2 lata - i co z tego? Nie jest to przeszkodą w stosunkach z ludźmi, dokładniej, jakichś relejszyns damsko-męskich. Poważnie. Ba, plastiku to nawet chyba u mnie nie widać... A jeśli widać... Trudno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko, cóż, wiele uczy. Ale nie żałuję ani jednej chwili spędzonej w tym pudle, nawet agonalnego zwijania się na podłodze czy ran. Gdybym miała do wyboru nigdy nie być krzywą i tego nie doświadczyć, już wolałabym zginać się pod kątem prostym do ziemi. Ach. Ach, ach i ach do potęgi...&lt;span style="font-size:78%;"&gt;69-ej? ;D&lt;/span&gt; :***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I radujcie się wakacjami, ptaszki i króliczki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-2275836676422606067?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/2275836676422606067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=2275836676422606067' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/2275836676422606067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/2275836676422606067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/07/wakacyjnie-czas-ru.html' title='Wakacyjnie czas ru...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SmDhVhTXqrI/AAAAAAAAAPE/SP2-9GaN1WI/s72-c/IMG_0287.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-7394759571821906150</id><published>2009-06-05T22:04:00.009+02:00</published><updated>2009-06-05T22:44:35.224+02:00</updated><title type='text'>2. rocznica.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SimC10TZrgI/AAAAAAAAAOc/cOmqK7otb1M/s1600-h/Happy_Birthday_Mr__Hammer__by_SpookyChan.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 364px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SimC10TZrgI/AAAAAAAAAOc/cOmqK7otb1M/s400/Happy_Birthday_Mr__Hammer__by_SpookyChan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343946293936500226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miałam napisać równo z tą rocznicą, ale nie wyszło D:&lt;br /&gt;W każdym razie, w Dzień Dziecka &lt;span style="font-size:78%;"&gt;1 czerwca, tak dla zabezpieczenia przypomnę ;)&lt;/span&gt; obchodziłam drugą rocznicę ze swym plastikiem. Czy czuję się jakoś inaczej? Nie. W poniedziałek było tak samo jak w niedzielę, czy miesiąc, a może nawet i pół roku temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako podsumowanie napiszę jedynie, że liczę, że to ostatnia rocznica, jaką obchodziłam. Gorset jako tako jest znośny, ale... Co tu mówić, mam go już po prostu dosyć. &lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tak wyleźć na rower zupełnie bezboleśnie, na basen, na konie, aaach, marzenia... *____*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo wizyta i kontrolne zdjęcia. Błagam, niech te cholerne gnaty się w końcu zarosną, argh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy siak, jestem dobrej myśli, chociaż staram się o tym w ogóle nie myśleć, żeby się nie rozczarować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzenia się przecież spełniają, nie? Słonko... ekhem, świeci, ptaszęta świergotają, idą wakacje - to wszystko tak upaja. I to jest ważne (:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I doskonale zdaję sobie sprawę, że obrazek jest zarąbiście w pytę adekwatny do bloga i jegoż treści ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-7394759571821906150?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/7394759571821906150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=7394759571821906150' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7394759571821906150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7394759571821906150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/06/2-rocznica.html' title='2. rocznica.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SimC10TZrgI/AAAAAAAAAOc/cOmqK7otb1M/s72-c/Happy_Birthday_Mr__Hammer__by_SpookyChan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-49665685417435706</id><published>2009-04-13T22:14:00.004+02:00</published><updated>2009-04-13T22:41:10.343+02:00</updated><title type='text'>Od święta czy tam raz na ruski rok...</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SeOiisj5xWI/AAAAAAAAAOU/FwQ6om0Kzac/s1600-h/Spine_by_DavidR_XV.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 244px; height: 345px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SeOiisj5xWI/AAAAAAAAAOU/FwQ6om0Kzac/s400/Spine_by_DavidR_XV.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324277901443056994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Otóż to. Jestem ;D.&lt;br /&gt;Na wstępie, nieco zaktualizowałam moje muzyczne próbki. Pierwsza część jest niedostępna, bo się linki pokochały, a z racji sajgonu na komputerze na razie nie mam jak tego naprawić.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Pragnę jedynie zauważyć, że zaszła pewna... subtelna zmiana w kwestii zrozumiałości tekstu. Oj, oj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tematycznych njusów... Cóż. W Dzień Dziecka druga rocznica, kiedy to choinka ciemna zleciało?&lt;br /&gt;Ostatnio prawie zgłupiałam ze szczęścia. Wybrałam się na rower i... Absolutnie nie bolało mnie te cholerstwo, ani ociupinkę! To niby nic, ale można sobie wyobrazić dziką radochę osoby, dla której jazda na rowerze była nieprzyjemna, bolesna... Aach, wiosna pełną parą ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie jako takie, jakoś jest. Święta okazały się sympatyczniejsze, niż myślałam, że będą, jeest [:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnimi czasy trochę myślałam na pewien temat.&lt;br /&gt;Gdyż iż ponieważ w pewnym sensie zostałam... Sprowadzona na ziemię.&lt;br /&gt;Pewna osoba kiedyś mi napisała, że taki gorset itd. może wzbudzić troskliwość, potrzebę opiekuńczości. Też tak sądzę, jak już raz wspomniałam: przecież jeśli ktoś ma kogoś pokochać, zrobi to bez względu na kości...&lt;br /&gt;Jednak rzeczywistość jest raczej inna, prawda? Naturalnie, są z pewnością osoby, które tak myślą. Ale nie w tym wieku, nie większość. I w sumie, może to i lepiej, że na razie kogoś... brak?&lt;br /&gt;Bo jak miałby okazać się niestety, no, większością?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to takie marginesowe przemyślenie. Teraz mam humor ło-hoł ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-49665685417435706?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/49665685417435706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=49665685417435706' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/49665685417435706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/49665685417435706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/04/od-swieta-czy-tam-raz-na-ruski-rok.html' title='Od święta czy tam raz na ruski rok...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SeOiisj5xWI/AAAAAAAAAOU/FwQ6om0Kzac/s72-c/Spine_by_DavidR_XV.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-1789229152465185511</id><published>2009-03-05T21:00:00.007+01:00</published><updated>2009-03-15T21:46:50.643+01:00</updated><title type='text'>Napad bezmózgu.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SbA1mmvvWCI/AAAAAAAAAOM/4qsbsHI5rh4/s1600-h/FFI___XRAY_VISION_by_PickledWeasel.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 244px; height: 244px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SbA1mmvvWCI/AAAAAAAAAOM/4qsbsHI5rh4/s400/FFI___XRAY_VISION_by_PickledWeasel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309802898021898274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Tytuł niezbyt ambitny, ale jako że jestem ciut padnięta, wena mnie opuściła, a poza tym w słuchawkach łomocze coś w rytmach Carnifex'u, ciężko jakoś zebrać myśli do kupy i wysilić się coś ciekawszego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Cóż. Grunt, że piszę. Podziękowania dla&lt;span style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 204, 204);font-family:verdana;font-size:78%;"  &gt;cnej niewiasty&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt; Doroty za tchnięcie mnie do wzięcia się za bloga, zresztą nie pierwszy raz zagnała moje rozleniwione dupsko do roboty ;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;No i nie mogę przecież tego tak zaniedbać. Już zbyt wiele nagapiłam się na opuszczone, naprawdę blogi bez jakiegoś tandetnego syfu i obleśnej przesady w... No.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Karlen, do której od czasu do czasu zaglądam, wspomniała, że tak właściwie o krzywusowstwie ciężko pisać ciągle, bo to nie jedna z tych codzienności, co się może zmienić od tak!, chociaż kręgosłup mógłby - na przykład poprzez jakieś nieprzyjemne złamanie po czołówce z TIR-em &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;font-size:78%;"  &gt;(Nie, nie, nie, chyba muszę zmienić repertuar w Winampie).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;W każdym razie jakoś tak po staremu jest. Nie mogę narzekać, inaczej bym dostała ćypća, no nie? Aczkolwiek, im bliżej wakacji, tym bardziej pragnę, pożądam i przenadpożądam wywalenia tego pudła hen! daleko. Na samą myśl, że już trzeci rok miałabym odmówić sobie pływania w lodowato-lodowatej wodzie odkrytych basenów czy jazdy konnej chce mnie wprawić w jakąś palpitację ;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Przy czym dopada mnie ta myśl, że mam i tak dobrze, bo kiedyś w końcu będę, hmm, wolna. Podczas gdy inni stają się kalekami do końca życia i muszą zrezygnować z mnóstwa rzeczy, i to nieodwracalnie. Ale jak tu być człeczkiem i się ascetyzować, skoro jednak mam i rączki, i nóżki, i mogę kicać, i pływać, i w ogóle? Nie będę robić z siebie ę i ą herosa: chyba już braknie mi silnej woli, żeby nie zrobić sobie wakacyjnie po 2 godzinki wolnego ;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Poza tym jakoś życie się toczy. Czas wlecze się jak rozbrykany źrebaczek i pędzi jak okulały żółw. Pocieszające, bo jeszcze tylko 3 miesięczne i gudbaj szkoło *g*. Byle do rekolekcji 23-go marca; potem Wielkanoc, klasa wybiera się do Londynu, później majówka, matury, czerwiec... I w pytę, a jeszcze niedawno jęczałam "Łee, początek lutego, jeszcze miesiące bitego rycia nosem w książkach..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-family: verdana;"&gt;O :))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-1789229152465185511?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/1789229152465185511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=1789229152465185511' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1789229152465185511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1789229152465185511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/03/tytu-niezbyt-ambitny-ale-jako-ze-jestem.html' title='Napad bezmózgu.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SbA1mmvvWCI/AAAAAAAAAOM/4qsbsHI5rh4/s72-c/FFI___XRAY_VISION_by_PickledWeasel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-8971582213540144890</id><published>2009-01-05T11:05:00.014+01:00</published><updated>2009-01-05T20:47:23.150+01:00</updated><title type='text'>Teoretycznie przełomowo.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SWJi4D4PMwI/AAAAAAAAANU/7SHeVfWvKLM/s1600-h/Nude_Pose_by_whizzywhizzer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 244px; height: 299px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SWJi4D4PMwI/AAAAAAAAANU/7SHeVfWvKLM/s400/Nude_Pose_by_whizzywhizzer.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287897627739763458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Nie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Pierwszy raz. No, tak, taki ładny paradoks.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Czyli, po kolei:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;2009 i jakoś nie czuję zbytniej różnicy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;No, może pomijając zmianę wieku w katalogu publicznym GyGy na magiczne 17, ale przecież o tym pisać nie będę&lt;span style="font-size:78%;"&gt;bo się jeszcze zbyt podniecę, oooooch...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Mam za sobą kupę wolnego, a wciąż mi mało - jest to dla mnie pierwsza lekcja, a już chcę, pragnę, pożądam!, ferii. A najlepiej to wakacji ;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Chcę kolejne święta, żeby były takie, jakie być powinny, o. Te tyż nie były złe, ale...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Właśnie. "Ale".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Sylwester bardzo spokojny i grzeczny. Tylko te porypane pyrdki latające po mieście i puszczające na osiedlach pchełki na tydzień przed i po Nocą Sylwestrową - zabić to mało. Nie mam nic przeciwko strzelaniu, ale rąbanie z beczek karbidu to już lekka przesada.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;I jeszcze akurat drzewo przeszkadzało mi w oglądaniu najgęściej puszczanych petard. Ale widziałam całe miasto, oświetlone, z tymi barwnymi obłokami... Ładnie, ładnie :))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Poza tym to w sumie nic ciekawego się nie dzieje. Opowiadanie się rozwija, raz jak papier toaletowy na wietrze, a raz jak w opuszczonym kiblu. Sinusoidalność życia, taa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;No, a w czwartek kolejna rehabilitacja. Ja juz chcę wiosnę, zaryzykować z, jak inni mówią, "tym plastikowym kołnierzem" i zacząć go w cholerę odstawiać. O.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;I mam już dość tej [xyz] zimy. Łaaaa X___o.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Wszystkim Wam, żeby przyszły rok były jeszcze lepszy niż poprzedni - nawet jeśli ten był fajny, nigdy nie zaszkodzi ;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-8971582213540144890?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/8971582213540144890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=8971582213540144890' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/8971582213540144890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/8971582213540144890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2009/01/nie-pierwszy-raz.html' title='Teoretycznie przełomowo.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SWJi4D4PMwI/AAAAAAAAANU/7SHeVfWvKLM/s72-c/Nude_Pose_by_whizzywhizzer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-3643937281555970819</id><published>2008-12-01T11:13:00.019+01:00</published><updated>2008-12-05T21:15:05.540+01:00</updated><title type='text'>Nibyprzełom.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/STWTneRVA4I/AAAAAAAAANM/pDTSjvEXQEQ/s1600-h/Spine_by_ruthenford.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 251px; height: 353px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/STWTneRVA4I/AAAAAAAAANM/pDTSjvEXQEQ/s400/Spine_by_ruthenford.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275284844884329346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="color: rgb(0, 0, 0); font-family: verdana;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div face="verdana" style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div face="verdana" style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;A więc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;W czwartek (4 grudnia), o godz. 14.30 czeka mnie kolejna wizyta. Kunwa, bo będzie decydująca - RTG wykaże, czy rozstaję się z tym plastikowatym dziadostwem, czy jeszcze nie. Kunwa, bo przez ostatnie piękne 2 miesiące wszystko szło pięknie, było wizualnie przepięknie, cha, a tu? - nadszedł ostatni tydzień i dupa nastała. Ni z gruchy, ni z pietruchy powrócił ból, argh, pokrzywiło się, jak zwykle przed wizytami... Dlatego od czwartku w listopadzie tak przycisnęłam sobie pedał gazu, że po prostu... No "xD.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Co do przyszłości ze zdejmowaniem pancerza... Jestem na wielkie "nie". Pamiętam, jak się napalałam na pozytywne wizyty i wychodziłam uryczana. Dlatego nie chcę kolejnego rozczarowania i nastawiłam się na kolejne 6 miesięcy dalszej, żmudnej, już bezowocnej pracy (bezowocnej, bo lepiej nie będzie, byleby nie poszło w drugą stronę).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;A z milszych rzecz&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:verdana;font-size:130%;"  &gt;ów&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:verdana;font-size:100%;"  &gt;:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;W piątek, dn. 29 listopada o godz. 14.45 przeżyłam totalną paranoję sprzed pół godzinyż samego dnia. Zainteresowani... zainteresowany wie, o co chodzi - ja myślałam, że tak się wyminąć, że takie rzeczy to się zdarzają tylko w tandetnych telenowelach brazylijskiej produkcji! ;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Przyszła zima, jest zimno, zimno i do dupy. Nie lubię odmrożeń. Marzy mi się jakiś cieplejszy klimat, ja wiem, jakieś Włochy czy cóś... No, ale póki co muszę przeżyć tutaj, damy radę. Byleby na święta stało się biało i puszyście [:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Szkoła jak to szkoła, uczyć się człekowi nie chce, leń ogarnia przepaskudny, nic się nie chce po raz kolejny... W piątek Mikołajki, zobaczy się... A potem... Niebawem święta! Łu-hu!, joł i w ogóle dupens-hej ;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Swoją drogą, całkiem podoba mi się liceum. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;"Myślowy" luz jest w pytę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Na miły akcent pod koniec... Wreszcie skończyłam drugi rysunek na ścianie! Jestem tak dumna z niego, że... No, po prostu &lt;3:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;&lt;a href="http://img146.imageshack.us/my.php?image=zloun6.png"&gt;Tiam-da-dam.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="font-family: verdana; color: rgb(0, 0, 0);"&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;EDYCJA (piątek, 05 XII):&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Jak zwykle z poślizgiem. Hoł, hoł.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Po wizycie mam mieszane uczucia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Naturalnie, ze zdjęciem mama poszła sama do ortopedy, jako że ja już pojechałam z Zabrza do domu. Przynajmniej dzięki w miarę neutralnemu nastawieniu zbytnio się nie rozczarowałam: tylko jedno biodro mi się "zarosło" (mocne TH-4), zaś drugie jest na etapie "trójki", czyli wiek kostny mam 3/4, chociaż ostatnio było 4/5 oÓ. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;Dla przypomnienia, od TH-5, tj. "piąteczki", gnaty uznaje się za dojrzałe. Młode dupsko ze mnie pod tym względem jest ;D.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;font-size:130%;"  &gt;Piekielnie chciałabym już wyjść z tego pudła, ale, cóż, nie jest mi to dane ;)). Co prawda ortopeda zezwolił, w razie mojego maniakalnego uporu, na godzinę krócej raz na 2 miesiące, ale poradził nie ryzykować, bo to wszystko jest świeżutkie... I ja, ciężkim, krającym się sercem obstaję przy skorupce. Pomyślałam, że zimę wytrwam, a od wiosny zacznę korzystać z godziny, może zaryzykuję z jazdą konną w tym czasie, gdyby nie było przeciwwskazań?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;font-size:130%;"  &gt;Mieszane uczucia. No, tak. Bo &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;font-size:85%;"  &gt;wiem!, nie zaczyna się zdań od "bo"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;font-size:180%;"  &gt;, o dziwo, pomimo utrzymujących się przez rok 30-29*, nagle mam... 26. Faktycznie granica błędu? Czy może w końcu mój obłąkańczy wysiłek przy ćwiczeniach coś dał? W każdym razie, kurdę, jestem dumna, bo obiecałam, że podciągnę (choć w to sama nie wierzyłam), a tu ładna dupa, udało się :))&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;font-size:180%;"  &gt;Czyli za 3 miesiące kolejna wizyta. W styczniu rehabilitejszyn. Chłe-chłe ;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Dlatego trzymajcie się jeszcze mocniej i wytrwałości, musi być dobrze i "cza" się starać. Enjoy ;D&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-3643937281555970819?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/3643937281555970819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=3643937281555970819' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/3643937281555970819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/3643937281555970819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/12/nibyprzeom.html' title='Nibyprzełom.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/STWTneRVA4I/AAAAAAAAANM/pDTSjvEXQEQ/s72-c/Spine_by_ruthenford.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-1385056793782519877</id><published>2008-10-27T11:11:00.017+01:00</published><updated>2008-10-27T21:12:05.661+01:00</updated><title type='text'>Hmm.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SQYfDJut9SI/AAAAAAAAANE/D6NAshXfuUQ/s1600-h/backbone_1_2_by_el_dalton.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 244px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SQYfDJut9SI/AAAAAAAAANE/D6NAshXfuUQ/s400/backbone_1_2_by_el_dalton.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261927353640940834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;No, tak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;W końcu wypada coś napisać. Wieem, jestem śmierdzącym leniem i olewusem, ale ciężko być na bieżąco i jak z wywieszonym jęzorem spełniać wszystko i w ogóle, aaach ;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;A więc, jeszcze jakieś 8 miesięcy do wakacji. Odliczywszy święta, pozostaje jakieś 7, co brzmi znacznie bardziej optymistycznie ;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Szkolne żyjątko się rozwija, niebawem Halloween, ciągle jakieś fajne uroczystości, lekcje przepadają, ogółem nya i no. Mieliśmy wybory do samorządu, podczas których można było się pośmiać z niektórych koalicji (jak choćby taki Zakon Najczystszego Zła, ciekawe...), a ogółem zastrzeżeń nie mam... &gt;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Podoba mi się. Bynajmniej - takie ładne słowo - nie jest sztywno, jak przypuszczałam, że mogłoby. Poza tym sądzę, że zbyt duża ilość nauki może nieźle odwalić w bańkę, czego przejawów doświadczam w szkole xD.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;A ze spraw takich tematycznych... Hmm. No, jakoś mi już mózg uszami chce wypłynąć od tego wszystkiego. Wszystkiego, od nawrotu u rąk, od kręgosłupa, od tego [xyziuwnhevuhd&lt;span style="font-size:78%;"&gt;AAAAAAAAAAAAAAa&lt;/span&gt;!] ścięgna. Błe.&lt;br /&gt;Żyję czwartym grudnia, żeby już mi zrobili zdjęcie RTG i dla usłyszenia "ciągniemy to dalej" albo zbawienne "swoje odbębniłaś, możemy zacząć to odstawiać". Jak się okaże, że to jeszcze nie teraz... Toż to ja się chyba załamię TT"&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;Żet mi się poniszczyło. kasuje mi tekst w linijce i muszę je kopiować &gt;&gt;"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;Aha. Jeszcze jedno. Zostałam umieszczona na stronie Ani:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://www.asymetria.net.pl/"&gt;www.asymetria.net.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Więc jak widać, spełniam się medialnie. &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Litości. Pieprzę głupoty, aż strach Xx"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;I takimże akcentem kończę dzisiejszy i niechybnie posłużący na miesiąc wpis.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Radujcie się, baranki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-1385056793782519877?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/1385056793782519877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=1385056793782519877' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1385056793782519877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1385056793782519877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/10/hmm.html' title='Hmm.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SQYfDJut9SI/AAAAAAAAANE/D6NAshXfuUQ/s72-c/backbone_1_2_by_el_dalton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-8320824390365330273</id><published>2008-09-19T21:17:00.006+02:00</published><updated>2008-09-19T21:40:16.071+02:00</updated><title type='text'>"Back do sQl", czyli Zabij Pokemon'a.</title><content type='html'>&lt;a style="color: rgb(0, 0, 0);" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SNP-5sVUpVI/AAAAAAAAAM8/11kO5TRZtG0/s1600-h/Spine_by_SirNaelyan.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 247px; height: 350px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SNP-5sVUpVI/AAAAAAAAAM8/11kO5TRZtG0/s400/Spine_by_SirNaelyan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247818257923351890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;No, tak. Otóż to. Właśnie. Khym!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Dobra. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:78%;" &gt;A więc, a że nie zaczynamy od niego zdania, to a bu!&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Szkoła. Myślę, że wypada cóś niecoś o niej powiedzieć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Generalnie, jestem radosną uczennicą III LO Mickiewicza w metropolii zwanej "Katowice". To oczywiście sarkazm, bo miasto, jak każde &gt;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Podoba mi się tutaj. Zachwyca mnie poszanowanie ucznia, znaczy się jako osoby, tolerancja, te różne wypady i organizowanie czegoś "w życiu szkoły", tak ładnie ujmując. Widziałam chłopaka z irokezem. Ludziska człapią w glaniaszczach. Ubieramy się, jak chcemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Hell, yeah &gt;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Co o mojej klasie? Nie wazelinując - jeśli ktoś z obecnej I A tu kiedyś wejdzie, będzie miał do czynienia z opinią po 3-tygodniowej znajomości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;Dlatego &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;wiele złego powiedzieć nie mogę ;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Tak na serio, jak na razie mi się podoba klasa. Ludzie fajni, da się pogadać. Obecnie stoję jeszcze na szczebelku opisanym koślawym "Integracja", więc zobaczymy, jak się to wszystko potoczy. Cieszy mnie, że parę osób słucha czegoś cięższego - wreszcie nie jestem (prawie) osamotniona ;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Wczoraj mieliśmy Otrzęsiny, a zarazem finał Dnia Kota. Całkiem, całkiem. Wpadli do klasy ku naszej paraliżującej grozie, bestialsko&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:78%;" &gt; jak ja lubię to określenie...&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;wywijając pisakami i szminkami po naszych twarzach i rękach. Ale nie narzekam xD.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Dzisiaj miałam trochę pechowy dzień. Dwa razy do odpowiedzi. Uwzięli się na mnie, argh.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Wspominałam, że wkładki okazały się niewypałem? Jeśli nie, to informuję o tym. Garb zwiększał się w nich z 5* do 8* &gt;&gt;". Normalnie zabić i wywiesić za jajca przez okno, niech sobie dynda. Pomyśleć, że przez te wakacje we wkładkach mogłoby się polepszyć... Ech, co się stało, to się nie odstanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Jak zwykle antyoptymistycznie, muszę nakablować na plecy swe, gdyż, iż, ponieważ są chamskie do czworościanu i nie dają mi kunwa spokoju. Ja już chcę "piątkę" w skali Rissera i dać gorsetowi bezczelnego partyzanta w plery, żeby się raz na zawsze odczepił. Aż mnie coś skręca, jak obserwuję zajęcia na wf-ie, w których uczestniczyć nie mogę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Trudno, no. "Trzeba być zdrową rybą i płynąć pod prądem; z prądem płyną ryby chore albo zdechłe". Ta... ;D&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-8320824390365330273?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/8320824390365330273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=8320824390365330273' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/8320824390365330273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/8320824390365330273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/09/back-do-sql-czyli-zabij-pokemona.html' title='&quot;Back do sQl&quot;, czyli Zabij Pokemon&apos;a.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SNP-5sVUpVI/AAAAAAAAAM8/11kO5TRZtG0/s72-c/Spine_by_SirNaelyan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-2510399116847857301</id><published>2008-08-31T20:23:00.009+02:00</published><updated>2008-08-31T21:23:20.994+02:00</updated><title type='text'>To już jutro: arghhhhheeeeaj! *g*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SLrnOu2cQPI/AAAAAAAAAK8/tZ3ZBpXQTg4/s1600-h/Spine_by_HellySkelly.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 354px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SLrnOu2cQPI/AAAAAAAAAK8/tZ3ZBpXQTg4/s400/Spine_by_HellySkelly.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5240755356679553266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;Taa... W końcu wlazłam na ten diabelski sprzęt, tj. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;so-called&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt; komputer, bo, no, przepraszam wszystkim i w ogóle, oj, ale to przez wena, nie, wenę, widzicie, ona taka parszywa landryna się teraz szczerzy, widzieliście?!, pokazała obsceniczny gest, nie wiem, co z nią, takie tempo narzuca, jakby mnie chciała tym zabiczować, aaaaAAAA! &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;Ale nie, żebym narzekała, bardzo lubię mieć ją blisko, cholerę śmierdzącą &gt;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Koniec wakacyjnej laby. Z jednej strony A BU, zaś z drugiej BUAHAHAHA pełne dzikiej uciechy.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Szkoła!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Kurdę grrrr mać, stresuję się, no. Ja nie wiem, na kogo trafię, ale liczę, że to będą sympatyczni, dojrzalsi ludzie, z którymi znajdzie się wspólny... Ech, te myśli, z którymi będzie się dało naprawdę przyjemnie pogadać. Żeby się wpasować 'o'.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Ale jestem dobrej myśli. Jutro przyszykuję się, z zaciekłością barbarzyńcy szykującego się do bitwy zawiążę krawat i wyruszę na bój.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;Widzicie, to ta wena. Głupia, takie dyrdymały mi tu podsuwa.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;Martwi mnie kręgosłup. Ech. Jak na ironię losu przebrzydły drań akurat odezwał się bólem. Przez pewien czas było w porządku, a teraz dokucza przy ćwiczeniach i po pół godzinie siedzenia. Dupa blada.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Na zakończenie muszę się czymś z Wami podzielić&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;ach nie ma to ja mroczne sekrety i to wyczucie dramatyzmu...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;Tam-da-da-dam!&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Dum-dum, dum-dum, dum-dum, dum-DUM-DUM-DUM-DUM!&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;Pomińmy ten żałosny odgłos, kiedy bębniarz przebił pałeczką błonę bębna...&lt;br /&gt;Otóż, odkryłam, że jestem sadystką oÓ.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;Bo pisanie to nie jest niewinna rzecz. Hmm. Wena bezlitośnie przymusiła mnie do natrzepania przez te 2 miesiące jakichś 400 stron oÓ. Teraz mam 510 rozmiaru A5. Musiałam to napisać.&lt;br /&gt;A sadyzm polega na sadyzmie. Mogę wszystko. Mogę rzucić kamieniem w czyjąś głowę, żeby mózg rozprysnął się mu w chmurze różowych flaków i odprysków kości (wykorzystane, ale nie naprawdę); mogę skazać na tortury, chłostanie biczem, przypalanie rozpalonym do białości pogrzebaczem i takie tam. Mogę uśmiercać tylko dlatego, bo mi postać zawadza.&lt;br /&gt;Hmm. Pełna brutalności pieśń świata.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:130%;" &gt;Wracając do rzeczywistości, wszystkim, którzy jutro wyruszają do szkół, wielkie "Powodzenia" - wytrwajmy kolejne 10 miesięcy, bla bla, et cetera i tak dalej. Podzielcie się wrażeniami [:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-2510399116847857301?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/2510399116847857301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=2510399116847857301' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/2510399116847857301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/2510399116847857301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/08/to-ju-jutro-arghhhhheeeeaj-g.html' title='To już jutro: arghhhhheeeeaj! *g*'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SLrnOu2cQPI/AAAAAAAAAK8/tZ3ZBpXQTg4/s72-c/Spine_by_HellySkelly.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5497516787837177484</id><published>2008-07-28T20:19:00.009+02:00</published><updated>2008-07-28T21:34:52.967+02:00</updated><title type='text'>Parę "njusów" z życia wziętych.</title><content type='html'>&lt;a style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 0);" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SI4ZcQNesTI/AAAAAAAAAK0/bGVYTcSowhY/s1600-h/SCARY_GRANDPA_TEETH__by_Psy.png"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SI4ZcQNesTI/AAAAAAAAAK0/bGVYTcSowhY/s400/SCARY_GRANDPA_TEETH__by_Psy.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5228144190602260786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Cóż, dawno się nie odzywałam. Jakoś nie miałam serca zaglądać na komputer, zwłaszcza że jeszcze dzisiaj przeinstalowałam system, zaś padł... Ech... Najchętniej to bym tak wszystkich hakerów wywiesiła za jaja przez okno albo, o!, jakbym dopadła tego śmieciarza, który opracował pierwszego wirusa, to, ooo nie, nie zabiłabym go, przecież z tego nie ma żadnej satysfakcji... ;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Wakacje jakoś mijają bokiem. Doszłam do wniosku, że naprawdę muszę polecić Państwu pana Pratchett'a. Ja go uwielbiam. Jeśli chodzi o książki, jestem przewybredna, a on mnie ciągle zachwyca. Weźcie do ręki jakąś jego książkę [:.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Piękny sarkazm i inne spojrzenie na rzeczywistość.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt; I ten humor, ach!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Jeszcze miesiąc do zmian...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Wena całkiem dopisuje. Yeay. Chociaż, IMO (żaden hardkor, pff), to kompletna strata papieru. Może na drugim blogu coś wspomnę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Pragnę&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;wcale nie&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;powiedzieć, że od tygodnia (dokładnie 21-go lipca, godz. 9-tej)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;to nie było dziewiąta, tylko za siedem!&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;jestem szczęśliwą&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;no, dobra, niezbyt szczęśliwą (z tegoż powodu)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;posiadaczką aparatu na zęby&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;font-size:78%;"  &gt;ot co&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Przyzwyczajam się do niego, aczkolwiek, nie ukrywam, było ciężko.&lt;br /&gt;Miałam w przeszłości tak odległej, że zdającej się sprzed wieków, aparat ruchomy, ale tamten to prezentuje się teraz jak dziecinna igraszka... Aktualnie mam w gębie pełno akrylu i drutów, do których mój język raczej nie przywyknie, ponieważ nigdy nie wygospodaruje sobie dosyć miejsca, żeby wymówić choćby "r". Jak to piszał Tełły Płaczet f jednej ze sfoich książek, nie chse mi się c(z)ytowacz- mówie mniej fienczej podobnie. Chocschiasz to i tak niespyt dokładny przekas, bo mófię sobie powoli i jakosz wychodzi. O.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Dlatego zostałam oficjalnie mianowana Kłapaczem. Cha, cha xD.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Powiedzcie mi, czy to jakaś klątwa, jak to określił mój wrrrrbrrrat, że co ortezę czy jak to diabestwo nazwać coś mi się dzieje? Wkładki- kolonia bąbli i dwa sińce, gorset- rany, otarcia, poparzenia- i jeszcze aparat, czyli pochlastany język. Przez pierwsze dni chciało mi się rzygać od tego posmaku krwi w ustach. Ale, ale!, co nie zabije to wzmocni, nie takie rzeczy się przeżywało ;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Zwrócono mi uwagę, że ktoś może odebrać moje entuzjastyczne "dam radę!"^n-tej jako zbyteczny heroizm. A więc, nie staram się być mężna. Pewne... rzeczy... kształtują pewne postawy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;A ja miałam coś jeszcze napisać, ale zapomniałam. Cóż, zdarza się, chociaż pracuję nad pamięcią ":D. Już od dawna nie chodzę do sklepu z kartkami. Khhh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5497516787837177484?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5497516787837177484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5497516787837177484' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5497516787837177484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5497516787837177484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/07/par-njusw-z-ycia-wzitych.html' title='Parę &quot;njusów&quot; z życia wziętych.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SI4ZcQNesTI/AAAAAAAAAK0/bGVYTcSowhY/s72-c/SCARY_GRANDPA_TEETH__by_Psy.png' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5348353908362841341</id><published>2008-07-15T20:06:00.006+02:00</published><updated>2008-07-18T20:42:54.042+02:00</updated><title type='text'>Wakacyjnie...</title><content type='html'>&lt;a style="color: rgb(0, 0, 0);" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SHzqPKZZY5I/AAAAAAAAAKs/ptwenYzoi1s/s1600-h/spineware2_by_cseshuc.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 316px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SHzqPKZZY5I/AAAAAAAAAKs/ptwenYzoi1s/s400/spineware2_by_cseshuc.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5223307214052746130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;... Bardzo się nudzę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;No, może nie. Jakoś są wakacje, a mnie wiecznie brak czasu. Z tego, co zamierzam zrobić, dziennie realizuję może 1/3. Rysunki na ścianach umierają śmiercią naturalną, tylko jeden został skończony. Khh. Jedyne, co mi wychodzi, to czytanie Pratchett'a, ale jego to przecież można chłonąć kilogramami [:.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Focus'y leżą nietknięte. Czytam swoje stare opowiadania w poszukiwaniu pomysłów. I wiecie co?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Wstydzę się tych kup. Byłam głupiutka. Przegłupia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Dzisiaj miałam wizytę u pana od gorsetu. Mam trochę ucięte wystające biodro gorsetu, bo mi przeszkadzało w ćwiczeniach. Hmm, oby mi tylko coś z gorsetu zostało. Upały były i pelota powoli się rozkleja, ale, co tam, miesiąc jeszcze wytrzyma...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Wkładki mam wymienione na mniejsze. W poprzednich przestałam chodzić, bo moje stopy przyozdobiły piękne, wielkie bąble, a z bólu jeszcze bardziej wykrzywiałam nogi. A najlepsze jest to, że mam nierówne te nieszczęsne odnóża. Na poprzedniej wizycie u pana zastępcy miednica była równo, o dziwo- co przekazałyśmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;A że pan od gorsetu to człek konsekwentny i sympatyczny, zawołał swojego asystenta pomimo naszych usilnych próśb, "O kurdę, on tu jest? Nie może Pan po nas tego załatwić?". Gderał do zastępcy, jakżeś dziewczynie nogi zmierzył, różnica jak ten zeszyt! A zeszyt ma jakiś centymetr grubości. I pan zastępca stwierdził, że, no, owszem, trochę nierówne są te nogi "xD. Biedny, wstydu się najadł, tak śmiesznie mrugał tymi oczami...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;W efekcie pod prawą wkładką mam przyklejoną wartwę jakiegoś korka. Ale chodzi się całkiem fajnie. Wreszcie. A kiedy stanę we wkładkach przed lustrem, kręgosłup jest jak ta lala, prosty [:.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Ciekawi mnie jedynie, co będzie, gdy nadejdzie moment odstawienia wkładek - zabieg wydłużania nogi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Ale ja jestem tu i teraz. Jutro też jest przyszłością, może akurat niezbyt atrakcyjną, ale zawsze jakąś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Pocieszam się myślą, że jeszcze tylko i aż półtora miesiąca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Nie znoszę samotności.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5348353908362841341?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5348353908362841341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5348353908362841341' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5348353908362841341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5348353908362841341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/07/wakacyjnie.html' title='Wakacyjnie...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SHzqPKZZY5I/AAAAAAAAAKs/ptwenYzoi1s/s72-c/spineware2_by_cseshuc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-7937501219709081343</id><published>2008-06-30T20:04:00.009+02:00</published><updated>2008-06-30T20:24:49.616+02:00</updated><title type='text'>Cium-cium, rum-cium! ;D</title><content type='html'>&lt;a style="color: rgb(0, 0, 0);" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SGkinCi8Z7I/AAAAAAAAAKk/fL4PACFUxFM/s1600-h/Spine_Girl.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 297px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SGkinCi8Z7I/AAAAAAAAAKk/fL4PACFUxFM/s400/Spine_Girl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217739697379108786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Uznałam, że wypada zaktualizować bloga, bo nieco przysechł, obsechł, nadsechł, podsechł, a może nawet i wsechł. Ech, chyba powinnam przestać czytać Pratchett'a, bo mi głupoty w głowie się rodzą. Ale, nie- jest zbyt świetny [:.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Jestem po fryzjerze. Argh, straszne. Kaskada włosów spadających na kafelki i nożyczki śmigające przy uszach potrafią przerazić. Myślałam, że gorzej przeżyję rozstanie z tym, co hodowałam z takim wysiłkiem, lecz wystarczająco naprzykrzyło mi życie, żeby opuścić je z mniejszym żalem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Wyglądam teraz tak poważnie! Z za-łopatek zrobiło się połowa-szyi. Chcę już pierwsze mycie włosów (ciii, zmoknięcie w ulewę się nie liczy, to nazywam chrzestem bojowym) i powrót do nieokiełznanej, rozczochranej czupryny &gt;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Aha, wspomniałam już, że dostałam się do Katowic? Nie? No, to piszę:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;Dostałam się do Katowic, łu-huu!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Jestem szczęśliwa, a co :]. Na liście klasy wg liczby punktów byłam 6., ale mogłabym być równie dobrze ostatnia. Oceny nie świadczą dla mnie o człowieku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Klasa zwie się 1A- znowu! Ale jeszcze nie to jest najgorsze, o niee... Najgorsze, najbardziej przerażające, przepaskudne, arcyokropne, odstręczające, dupens złe jest to, że w klasie naliczyłam tylko ośmiu chłopaków! Łeee, mam już uraz do dziewczyn, ja się tak nie bawię ;_;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Jeszcze ruskiego nie mogę się uczyć, bo się grupa nie uzbiera. A, co tam, hiszpański też niezły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:78%;" &gt;Bla, bla, bla&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;, i tak się cieszę, baaardzo, zawsze jakaś zmiana. Żywię nadzieję, że będzie lepiej! Yeay, ale, ale, ale, teraz wakacje, o nich popiszmy, co?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Albo i nie. Nie lubię wakacji. Słodkie nic nierobienie i... Samo nic nierobienie. Aż się nim przesładza. Trudno.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Dam radę, o tak, jestem i będę silna ;D.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-7937501219709081343?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/7937501219709081343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=7937501219709081343' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7937501219709081343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7937501219709081343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/06/cium-cium-rum-cium-d.html' title='Cium-cium, rum-cium! ;D'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SGkinCi8Z7I/AAAAAAAAAKk/fL4PACFUxFM/s72-c/Spine_Girl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-7697403469016472294</id><published>2008-06-20T20:18:00.007+02:00</published><updated>2008-06-30T20:04:26.672+02:00</updated><title type='text'>Podsumowanie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFv7xjwNUMI/AAAAAAAAAIQ/88XKirLCgZg/s1600-h/Depression_by_supacrazy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 331px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFv7xjwNUMI/AAAAAAAAAIQ/88XKirLCgZg/s400/Depression_by_supacrazy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214037822441083074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Yeay. Wakacje! Jak ja się cieszę, że wreszcie wolne a przede mną ponad 2 miesiące laby, laby i jeszcze raz laby!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Plany wakacyjne? &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Rather no plans&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt; [:. Będę się pewno nudzić, bazgrząc po ścianach (mój ambitny plan), czytając wszystkie książki Partchett'a (mój ulubiony) i oczywiście łazić po łonie natury (moje przymusowe zboczenie), a po dwóch tygodniach zapragnę iść do szkoły z braku zajęć. No, ale w końcu liceum. Nie mogę się doczekać, mam nadzieję, że przyjmą mnie w Katowicach.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Nareszcie zostawiam tę klasę! Osoby, z którymi w przyszłości z chęcią zamienię kilka słów, mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki. Tak, taak!, serio. Zaś reszta... Upajającym jest uczucie, że raczej ich już nie spotkam. Buahahaha &gt;D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, kurdę, jestem z siebie dumna. Jak tak szłam przez miasto z wielką książką pod pachą, z teczką z ładnym świadectwem i jeszcze słownikiem, w białej koszuli i spódniczce (ciii, Wy nie wiecie nic o absolutnie niegalowych kolorowych trampkach "xD), z włosami dumnie&lt;span style="font-size:78%;"&gt;olabogacojatuwypisujęstuknijcemnie&lt;/span&gt;powiewającymi na wietrze, po raz pierwszy dostrzegłam, ile mnie to kosztowało, że sama sobie na to zapracowałam... Że wychodzę z gimnazjum z takimi wynikami... Ja, sama!- nie on, nie ona, nie Ty, ale sama włożyłam w to kupę pracy i pomimo tego xxx kręgosłupa oraz innych dolegliwości dałam radę. Jestem z siebie cholernie dumna :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Ze skoliotycznych niusów...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Wkładki w butach dają w kość. Są twarde, niewygodne i śliskie, więc nie dość, że tłuczą mi kości samymi sobą, to jeszcze noga mi na nich jedzie w przód, i mam już otarte, spuchnięte palce. Ale dam radę, wiem to po gorsecie- może do końca wakacji nauczę się chodzić w porządku ;D.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Ćwiczenia na kolana są bolesne. Bolą łydki, bolą mięśnie nad kolanami, bolą ścięgna przy rozciąganiu. Czyżby miały mi się i nogi wydłużyć, jak wcześniej kręgosłup?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Ćwiczenia na kręgosłup są równie bolesne i dłuższe. Przy każdym boli co innego. Plecy, brzuch bolą jak wypełnione żarem. Jeszcze coś mam nietentego w gorsecie i naciska mi na żebra aż do łez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Z plecami zaś coś nie tak, dokuczają do, za przeproszeniem, porzygania, do paraliżu prawej nogi. WRR.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Jeszcze mi się musiało kunwa mać coś przestawić, bo non-stop jest mi duszno. Nie mogę nabrać tchu, każdy oddech jest ciężki jak głaz. Jezuuu (wiem, nie używaj imienia Pana Boga swego nadaremno)! Chciałabym wreszcie żyć normalnie, bez tej świadomości, że zaraz coś zaboli, będzie przeszkadzało. Że się pokrzywię, jak nawet będę spała wygodnie. Że miną bóle letnie i nastanie zima, dla mnie krew znowu lejąca się po dłoniach. Wrrrrrrrkjsnhduf zabić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Kurdę. Jak to możliwe, że zaczęłam tak optymistycznie, a skończyłam na rozgoryczeniu i poczuciu beznadziejności?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div  style="text-align: right; color: rgb(0, 0, 0);font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:78%;" &gt;A jeszcze 5 godzin temu napisałam: "Dzisiaj nic nie popsuje mi humoru..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left; font-family: arial; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Wiecie co?&lt;br /&gt;Dajcie mi porządnego kopa w dupsko. Nie mogę się rozmemłać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-7697403469016472294?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/7697403469016472294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=7697403469016472294' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7697403469016472294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7697403469016472294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/06/podsumowanie.html' title='Podsumowanie.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFv7xjwNUMI/AAAAAAAAAIQ/88XKirLCgZg/s72-c/Depression_by_supacrazy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-6006572401706828471</id><published>2008-06-13T08:41:00.004+02:00</published><updated>2008-06-30T20:04:02.979+02:00</updated><title type='text'>To się mi podoba!</title><content type='html'>&lt;a style="font-family: arial; color: rgb(0, 0, 0);" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFIaVVxZv7I/AAAAAAAAAHQ/RLgrW4f2Ysc/s1600-h/trolly_gymnastics_by_mojoblowjo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFIaVVxZv7I/AAAAAAAAAHQ/RLgrW4f2Ysc/s320/trolly_gymnastics_by_mojoblowjo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211256672745013170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Po wizycie. Tak po raz pierwszy bez owijania w bawełnę przejdę do rzeczy :].&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Jestem bardzo... Hmm... HMM... Zadowolona. Naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Pomińmy moje i mojej mamy nieudolne próby powstrzymania wybuchu śmiechu w poczekalni na dźwięk głosu pana rehabilitanta (kupiłby sobie dźwiękoszczelne drzwi, swoją drogą). Na wstępie zadałyśmy kilka pytań: o piłkę ortopedyczną, drążek, niestety, nie wolno mi przy za dużym na nie skrzywieniu. Dobra, stety, przynajmniej kasy się zaoszczędzi ;D.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Yeay, dostałam ćwiczenia na koślawość kolan! Wydają się ciekawe, mam nadzieję, że pomogą. No i czekają mnie wkładki do butów. Khh, wkładki, gorset, jeszcze szykuje się dla mnie jeden hit- nie wiem, czego mi jeszcze brak ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Pan zapytał się mnie, po wysłuchaniu, że w sumie nie ma poprawy, może jest ciut gorzej, czy się nie cieszę. "No, niezbyt, bo jednak liczyłam na to", odparłam mu, na co jakby posmutniał. I b a r d z o dobrze!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Nieomal wszystkie ćwiczenia w liczbie 9-ciu są w gorsecie, ale mają dużo powtórzeń. Auuu, już czuję, że będzie boleć, zwłaszcza koci grzbiet w gorsecie. Już mam potłuczone żebra, po dwóch powtórzeniach po kilka sekund, a ma ich być 12 :D. Ale, cóż, damy radę, najwyżej się połamię w drodze do sukcesu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Ostatnie, jedyne ćwiczenie bez gorsetu to rozciąganie. Kurdę, podobała mi się ta wizyta. Nie zostałam "wysłoneczkowana" (nie pytać!), na dodatek, co aprobuję naj, naj, najbaaardziej, pan rehabilitant wyznał, że... Się zawziął. "Jak to ma nie być poprawy, będzie! Jak pojedziesz w sierpniu do pana ortopedy, to zobaczy."&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;A ja już to ortopedzie zapowiedziałam :D. Niech się szykuje na całowanie pięt. Żartuję xD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Zapytałam się o ten molestujący mnie non-stop ból i wychodzi na to, że po prostu "pieroństwo chce się cofnąć". Faktycznie, przecież mam skoliozę złośliwą. Metodą jest unikanie bólu i od razu położenie się na plecach. Wrr, ale przynajmniej przez 2 miesiące nie będę skazana na siedzenie!&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktualnie jestem optymistycznie nastawiona. Musi być dobrze, pojedziemy z koksem na całego.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;A poza tym, za równiusieńki tydzień koniec szkoły. K o n i e c! Słyszycie, widzicie? Koniec, łu-hu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt; :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-6006572401706828471?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/6006572401706828471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=6006572401706828471' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6006572401706828471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6006572401706828471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/06/to-si-mi-podoba.html' title='To się mi podoba!'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFIaVVxZv7I/AAAAAAAAAHQ/RLgrW4f2Ysc/s72-c/trolly_gymnastics_by_mojoblowjo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-7516770668455658431</id><published>2008-06-09T20:14:00.005+02:00</published><updated>2008-06-09T20:53:02.098+02:00</updated><title type='text'>Odkrywać dumę- tylko skąd?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SE16FgqfFwI/AAAAAAAAAHI/rA5WjoRIDXo/s1600-h/139b9ce81d89a063.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 212px; height: 332px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SE16FgqfFwI/AAAAAAAAAHI/rA5WjoRIDXo/s320/139b9ce81d89a063.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209954579023599362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Ja sama nie wiem, skąd u mnie taki nastrój, skoro ostatnimi czasy miałam ochotę wdrapać się na szczyt wieżowca, stanąć na krawędzi dachu, spojrzeć kilkadziesiąt metrów w dół, pożegnać myślami najbliższych, po czym, nabrawszy tchu, rozłożyć ręce i z pogodnym "hop!" rzucić się w dół. A w locie śmiać się obłąkańczo.&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Żart. Życie jest zbyt cenne, ja n a p r a w d ę żartowałam! Nie bijcie "xD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Dopiero teraz, po roku, dotarło do mnie, ile osiągnęłam. Wzięło mnie wczoraj na oglądanie wszystkich badziewnych zdjęć, jakie mam i znalazły się i te, na których chciałam zobaczyć, ot, jaki ze mnie krzywus. O łe, nieapetyczny to widok. Zaś teraz... Teraz... Chlip, nie mogę, wzruszyłam się ;(.&lt;/span&gt; &lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;... :D!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;W czwartek jakieś modyfikacje ćwiczeń, cium-cium, rum-cium. Nareszcie, aktualnymi już po prostu rzy... Yy, mam ich dość. Ostatnio mam dość prawie wszystkiego. Chyba najbardziej... szkoły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Uświadomiłam sobie, że od ponad roku, jak noszę gorset, ani razu nie opuściłam ćwiczeń. No, może 2 dni, jak miałam próby alergiczne i całe plecy zaklejone plastrami, które nie mogły mi się odkleić, a oczywiście szpitala nie stać na coś, co się chociaż nie odkleja. To były koszmarne 2 dni.&lt;br /&gt;Czyli, ile to ćwiczeń? 6 dni w tygodniu od 9-ciu miesięcy, pierwsze 3 po 7 dni... Hmm... Ok. 90 + 250, czyli razy jakieś średnio 1 i 2/5 godziny... Wychodzi ok. 450 godzin ćwiczeń. Kurdę! Myślałam, że zabrzmi to bardziej imponująco... xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;" &gt;Nowa notka oczywiście w czwartek. Chociaż, coś się nie zanosi na to, aby się tłumy zwaliły, uu... A ja się tu kurczę mać produkuję, no!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-7516770668455658431?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/7516770668455658431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=7516770668455658431' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7516770668455658431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7516770668455658431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/06/odkrywa-dum-tylko-skd.html' title='Odkrywać dumę- tylko skąd?'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SE16FgqfFwI/AAAAAAAAAHI/rA5WjoRIDXo/s72-c/139b9ce81d89a063.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-4980486763911330765</id><published>2008-06-01T09:36:00.009+02:00</published><updated>2008-06-07T16:44:28.571+02:00</updated><title type='text'>Rocznica!</title><content type='html'>&lt;a style="font-family: arial;" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SElOCwuuVcI/AAAAAAAAAG4/Dr1-gf4Iw68/s1600-h/Slimy_birthday_wishes_by_kittyvane.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 244px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SElOCwuuVcI/AAAAAAAAAG4/Dr1-gf4Iw68/s320/Slimy_birthday_wishes_by_kittyvane.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208780253378270658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0); font-family: arial;font-family:verdana;" &gt; Ojejuuuuuuuu!  Mija właśnie okrąglutki rok, jak połączyłam się z moim przyjacielem. Równiusieńki rok, chyba nawet godzina się mniej więcej zgadza... Kurdę, no! Jak ten czas leci... :]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0); font-family: arial;font-family:verdana;" &gt; Z tej okazji pragnę memu przyjacielowi złożyć najserdeczniejsze życzenia płynące wprost z głębi mojego drżącego serducha, aby moment naszej rozłąki nadszedł jak najpóźniej, a nasze współżycie kwitło z dnia na dzień, wydając wspaniałe owoce. Życzę też, aby wreszcie ten durny palant się ode mnie odwalił raz na z a w s z e!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div  style="text-align: right; color: rgb(0, 0, 0); font-family: arial;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 102, 102);font-size:78%;" &gt;;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt; Taki ładny dziś dzień- Dzień Dziecka. Upał, słońce grzeje, a ja mam joł dupens humor (nie pytajcie 'xD). Na dodatek wakacje za, uwaga, dokładnie 15 dni nauki, z czego ostatnich 5-ciu... Nie liczę &gt;D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może niektórzy co bardziej spostrzegawczy zauważyli małą zmianę w oprawie graficznej. Planuję jeszcze dodać coś u góry, at, taką etykietkę bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mała niespodzianka: z okazji owej rocznicy pragnę oświadczyć wszem i wobec, iż mam drugiego bloga. Zupełnie odrębnego tematycznie, przygotowane w pocie czoła w konspiracji.&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Ta, jasne...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Dla zainteresowanych:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: center;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 204, 0);"&gt;&lt;a style="color: rgb(51, 204, 0);" href="http://www.antydash.blogspot.com/"&gt;www.antydash.blogspot.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt; I to na tyle. Już Wam nie nudzę, trzymajcie się i czerpcie z pięknego dnia [x.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-4980486763911330765?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/4980486763911330765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=4980486763911330765' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/4980486763911330765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/4980486763911330765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/06/rocznica.html' title='Rocznica!'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SElOCwuuVcI/AAAAAAAAAG4/Dr1-gf4Iw68/s72-c/Slimy_birthday_wishes_by_kittyvane.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-7770966674696469437</id><published>2008-05-24T21:58:00.003+02:00</published><updated>2008-06-07T16:44:45.318+02:00</updated><title type='text'>Żeby zapewnić ciągłość gatunku...</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Obsceniczny, gorszący tytuł?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;A skąd! Czysta prawda ;D.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Tak właściwie, piszę dla tych nowych, zbłąkanych wędrowców, którzy może tu wpadną i się zniechęcą, widząc nędzny "17 maja". Ostatnio życie mi "sprzyjnęło"- cudownie. Naprawdę, chce mi się śpiewaaaaać! Jest tak fajnie, tak miło, można iść ulicą i mieć na ustach takiego, niech i będzie debilnego do kwadratu albo i szcześcianu, banana, tak po prostu... Jeju, jeju, jej, że też życie się potrafi tak diametralnie zmienić! :]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Z kręgosłupem jakoś w miarę, nie dokucza aż tak strasznie, jak na razie idzie mi nieźle. 12 czerwca wizyta u rehabilitanta (ten pan mnie dobija xD), nie mogę się doczekać. Potem wakacje... Ich to dopiero się nie mogę doczekać! Hell, yeah!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Aha, odkryłam patent: drążek. Zwisanie na nim luźno fajnie działa na mięśnie pleców, o niebo lepiej mi się ćwiczy. Pomaga też uniknąć bólu po siedzeniu, bo porządnie rozciąga. Skoro fizjoterapeuta nie dał mi ćwiczeń rozciągających- sama je sobie sprawiam!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;I uśmiechając się, jak zwykle ostatnio, kończę ten wpis. Ja wiem, że będzie dobrze ^^.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;Wy też wierzcie.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-7770966674696469437?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/7770966674696469437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=7770966674696469437' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7770966674696469437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/7770966674696469437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/05/eby-zapewni-cigo-gatunku.html' title='Żeby zapewnić ciągłość gatunku...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-6542403998014582950</id><published>2008-05-17T20:29:00.002+02:00</published><updated>2008-05-17T21:09:44.901+02:00</updated><title type='text'>Porefleksje. Pomyśli. Poprzemyślania. Cokolwiek!</title><content type='html'>Odnosząc się do tytułu i nie chcąc, aby na samym szczycie widniał niezrozumiały, przespontaniczny i w ogóle jakiś nietaki post, dodaję coś nowego. Ale warto, żeby i starszy przeczytać. To w końcu przekrój osobowości, nie ma idyll, chyba że tylko w telenowelach. Nie zataję przed skoliotykami, że noszenie gorsetu to frajda.&lt;br /&gt;No i ach!, tłumy się ostatnio zwaliły! Rzekomość, rzekomość...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;-  I'm lovin' it!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Do tematu, mamie udało się podejść do ortopedy i już wszystko wiem. Na szczęście mam wiek kostny, no, ciężko rzec, na pewno TH-3 z połówką, wchodzący w TH-4. Czyli nastawiłam się na wspomnianą przeze mnie 5-stopniową korektę, która mogę sobie wsadzić w, ekhem [tu wstaw jakiś kwiecisty eufemizm], ale i tak uznałam, że mnie takie coś nie zadowoli i postaram się o więcej. Boże, jaka ja jestem głupia i naiwna. Zawsze wymagam od samej siebie więcej, niż jestem w stanie mieć, choćbym stanęła na rzęsach, odśpiewała od tyłu, satanistycznie, piosenkę Led'a Zeppelin'a i udało mi się polizać własny łokieć. Ale ja po prostu nie mogę i nie pogodzę się z faktem, że zostanie mi ten *XYZ* garb &gt;&gt;".&lt;br /&gt;Mam skrzywienie 29 stopni, czyli się nie pomyliłam. Ale to zdjęcie jest bardziej rzetelne niż poprzednie, bo nie wskoczyłam do RTG zaraz po wyjściu z gorsetu, nieee, panie obsługujące aparaturę zadbały, żebym stała sobie roznegliżowana na tym podeście, jak na celowniku, a one się wykłócały, mmm!... I się w ogóle nie starałam, żeby było prosto- a pan lekarz od razu to zczaił, skubany ;P.&lt;br /&gt;Zarosły mi się chrząstki tylko na jednym biodrze, czemu zawdzięczam jeszcze trochę czasu na pracę. Doceniam to, że fizycznie tak wolno dojrzewam.&lt;br /&gt;Ach, najważniejsze. Jeśli dobrze, naprawdę dobrze pójdzie i się mi kości zarosną, to być może pod koniec roku zacznę wychodzić z gorsetu (co miesiąc godzinę krócej). Wcześniej o tym marzyłam, teraz- nie chcę o tym słyszeć. Kiedy jeszcze na wizycie pan powiedział mi w twarz "Być może już od teraz zaczniemy odstawiać gorset", zrobiło mi się dziwnie słabo. Zawsze jakoś ten gorset utożsamiałam z szansą poprawy... Ja nie umiem bez niego chodzić. Nie chcę się rozstawać. Ręce mi latają, nogi się plączą, czuję się jak ścierka x_Ó.&lt;br /&gt;Brr. Czeka mnie pół roku arcy-ultra-mega-hiper wytężonego wysiłku. Ja muszę, &lt;span style="font-size:85%;"&gt;m u s z ę&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Więc niech pan rehabilitant drży na moją wizytę, bo jak mu zastosuję szantaż psychiczny i zrobię z mózgu nawet nie wodę, a sraczkowaty kogiel-mogiel, to potem będę żałować w pocie czoła, że jednak nie pozostałam przy lżejszych ćwiczeniach "xD.&lt;br /&gt;W ogóle, mam zdradziła ortopedzie, że 3 miesiące temu się przez niego załamałam (wtedy powiedział mi pamiętne "nie będzie już poprawy"), a potem zaczęłam wyzywać, przewkurzyłam się i uznałam, że mu pokażę. Okazało się, że rozumie, że nie wystarcza dla mnie taka korekta itd.... A najlepsze jest to, że mama stwierdziła, że pomimo tego TH-4 mu pokażę- a on, ponoć z uśmiechem, zezwolił, żebym mu pokazała. Teraz tym bardziej nie mogę zawieść!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;(Zresztą, co mi tam po nim, robię to dla siebie.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tak optymistycznie bym skończyła, ale odniosę się do komentarza mojego bardziej joł-niż-elo ziomala, Izy *O*:&lt;br /&gt;2 stopnie to właściwie gówno. Sama granica błędu pomiarowego to ok. 1 cm, czyli 5-10 stopni. Tzn, że zamiast faktycznych 30-stu mogę mieć góra 40* albo 20*, albo jeszcze inaczej ;&gt;.&lt;br /&gt;U mnie stopnie zresztą nie grają super roli, gorsza jest rotacja... Skrzywienie już nie takie duże z klinicznego punktu widzenia, ale sam ortopeda przyznał, ten tajemniczy facet, że mam mocno skręcony kręgosłup. I właśnie od tego, czy uda mi się to nieco odkręcić, wszystko zależy. A to jest, kurka wodna, chyba niewykonalne &gt;&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za komentarze tych, którzy wytrwale czytają mojego bloga- jestem Wam dozgonnie wdzięczna &lt;3.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-6542403998014582950?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/6542403998014582950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=6542403998014582950' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6542403998014582950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6542403998014582950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/05/porefleksje-pomyli-poprzemylania.html' title='Porefleksje. Pomyśli. Poprzemyślania. Cokolwiek!'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-945420330876108596</id><published>2008-05-14T21:17:00.005+02:00</published><updated>2008-05-15T20:35:00.921+02:00</updated><title type='text'>Buahahaha! Hah... Ha.</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Cóż, już jutro. Wizyta.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:78%;" &gt;15 maja, godz. 15. Hell, yeah.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"&gt;&lt;span style=";font-family:verdana;font-size:100%;"  &gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Hmm. Ciekawie będzie. Oj, będzie się działo... ;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Ciężko mi powiedzieć, jak przebiegnie wizyta, co wykaże zdjęcie. Nie wiem, nie wiem, nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Tak nie wiem, że nie wiem, cholernie nie wiem, co, nie wiedząc, napisać oó.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Dobra, koniec tego mydlenia, bo zaraz popadnę w Chorobliwy Pleonanizm i zacznę rzucać mięchem. Powiem tylko, ze dokonałam malutkich zmian, mianowicie: dodałam księgę gości i wrzuciłam co nieco, ciekawi niech szukają ;D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0); font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;EDIT.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;No. I po wizycie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center; font-family: verdana; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nie jestem usatysfakcjonowana ani trochę- wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;Od początku. Rano było jako tako, całkiem ładnie się prezentował kręgosłup. Na peronie nieomal się popłakałam ze złości, bo pociąg opóźnił się o pół godziny, a chciałam po drodze złożyć papiery do liceum i oczywiście nie zdążyłam. Babsko zapowiadające pociągi szczebiotały takim radosnym, dziecinnym głosikiem: "Opóźnienie pociągu osobowego z Częstochowy do Gliwic zwiększyło się do ok. 30 min"... Ale mniejsza z tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Przy oglądaniu mnie pan ortopeda na dociekliwe pytania w końcu odparł, że, no, kosmetycznie jest elegancko. Barki, talia- "prezentują się nieźle". Zerkałam w lustro z tyłu i na widok swojej cholernej, nadmiernej lordozy jakoś nie chciało mi się wierzyć, zwłaszcza że byłam po blisko 2-godzinnym siedzeniu, co jest zabójstwem dla moich kręgów. Ogólnie lekarz był bardzo tajemniczy. Stwierdził, że moja mama wymaga tego, czego on nie może jej powiedzieć. Zarzekał się, że na ostatniej wizycie wcale nie powiedział, że nie będzie poprawy, tylko że "nie musi być". Jasssne.&lt;br /&gt;Chyba dziwiło go to, że chciałabym większą korektę. Uznał, że dążę do bycia prościutką. Hmm. Przyznałyśmy z mamą, że na to nie liczymy, ale na więcej, czemu nie?&lt;br /&gt;Skierował mnie na RTG. Zapytałam go, czy po tak długim czasie możliwe są u mnie co jakiś czas nasilające się bóle pleców, jak na początku. Ja wiem, zaniepokoił się, zmieszał, zaskoczyłam go- w każdym bądź razie przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć. W końcu powiedziałam mu, że przecież jak mam wysiadywać w szkole, o obejrzeniu z przyjemnością, bez bólu, filmu też nie mogłam myśleć. Okazało się, że nie mogę zbyt długo siedzieć. Na co rzeczowo mu odparłam, że do szkoły chodzić muszę. Zrobiło mu się głupio, taa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kulminacja. Brr. Rok temu mój wiek kostny wynosił TH-3. TH-5 już właściwie oznacza koniec wzrostu kości. Rok temu! Nie zdążyłam pokazać ortopedzie zdjęcia, jeśli mamie się uda podejść podczas pracy, to będę wiedziała, jak "stare" są moje kości. Jeśli jeszcze mają TH-4, och, pół biedy, może się polepszy o jakieś 5*, które mogę sobie wsadzić gdzieś albo użyć je zamiast papieru toaletowego. Jednak jeśli mam TH-5...&lt;br /&gt;Tu ściska mnie w gardle. Stres wypłukuje magnez, przez co wykrzywia mi palce i nie mogę tego napisać. Napisanie tego oznaczałoby, że prawdopodobieństwo tego naprawdę jest równe 1:2 i bym w to uwierzyła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Nie, nie, nie. Tak nie może być.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Ale czuję, że będzie. Kurczę mać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;br /&gt;Porównałam nowe RTG z poprzednim. Takie same. Może 2-stopniowa różnica ku poprawie bądź pogorszeniu. A tak się starałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tam widzę świat swoimi chyba-około-trzydziestoma-stopniami. Będę krzywa. Mam dość tych zasranych nerwobóli międzyżebrowych, zasranego bólu pleców, zasranych nacieków od gorsetu, zasranej nogi, co mi deformuje buty, zasranych zwyrodnień kości, zasranego garba, zasranego, zjeżdżającego w bok biodra. Na chwilę obecną jest to dla mnie przetotalne badziewie i żal dupę ściskający...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybaczcie. Nie znoszę bluzgać. Ale muszę, bo w przeciwnym wypadku jelita wyrwą mi się na wolność przez brzuch i rozprysną się na monitorze, i będą powoli ściekały w dół, by z cmoknięciem pacnąć o blat biurka...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze wkurzyły mnie babsztyle przy RTG. Głupie, puste, zapyziałe małpiszony. Chamskie, ordynarne, pyskate babusy. Jędze. Zwłaszcza ta wyłupiastooka blondyna pukająca się ironicznie w czoło. Co się tak gapiłaś, to źle, że chciałam mieć osłonę? Ja mam ambicje i myślę założyć jakąś rodzinę, wredna łajzo. A, co tam, bombardujcie mnie promieniami Roentgena, to takie zabawne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Post nabuzowany bardzo negatywnymi emocjami. Trudno. Muszę się jakoś wyrazić. Jeszcze posłucham muzyki i poczuję się lepiej. Ale nie mogę stracić wiary w siebie, chociaż na samą myśl o... O... O...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;Nie mogę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-945420330876108596?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/945420330876108596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=945420330876108596' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/945420330876108596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/945420330876108596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/05/buahahaha-hah-ha.html' title='Buahahaha! Hah... Ha.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-3462331319603746925</id><published>2008-05-04T20:11:00.004+02:00</published><updated>2008-05-04T20:47:09.214+02:00</updated><title type='text'>Na bieżąco.</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Cóż, tak wypada z mojej strony uaktualnić bloga, więc uaktualniam :].&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Za 10 dni 15 maja, a nic nie chce iść ku dobrej drodze. Jestem wyrozumiała- mój kręgosłup bardzo się stresuje wizytą u pana ortopedy i aż się skrzywił. Mam dobry humor, ale i tak jestem zarąbiście zła. Robi mi się gorąco z wściekłości, kiedy myślę o kontrolnym RTG i komentarzach, że liczyłam na mannę z nieba. Jestem smutna, że kręgi swawolnie się poprzekręcały, zaś tułów z lubością ulega sile grawitacji ku poziomowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div  style="text-align: center;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Fuck, fuck, fuck, fuck.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Ale cóż, trzeba żyć dalej. Dojrzewam do decyzji. Dojrzałam bardzo w przeciągu ostatnich dni. I nie zawaham się użyć mojej nowej idei ;&gt;.&lt;br /&gt;Na razie wierzę w siebie. Będę ćwiczyć dalej, dalej i jeszcze dalej, o!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Dziękuję wszystkim za odwiedziny mojego zacnego bloga, uwielbiam Was za to ^^.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-3462331319603746925?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/3462331319603746925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=3462331319603746925' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/3462331319603746925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/3462331319603746925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/05/na-bieco.html' title='Na bieżąco.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5989080502520115227</id><published>2008-04-24T21:20:00.002+02:00</published><updated>2008-04-24T21:26:58.697+02:00</updated><title type='text'>Rozwinę się niczym papier mola...!</title><content type='html'>No, już mniej więcej wszystko uporządkowałam. Historia skompletowana, więc zapraszam ;]. Teraz pozostaje mi poszerzyć swoje wpływy, zwiedzić inne blogi, założyć wspólnotę i będziemy mogli rozmnażać się jak króliczki.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;... Niekiedy jestem naprawdę żałosna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Mam nadzieję, że blog się posłuży i naprawdę komuś pomogę. Cieszyłabym się aż podskoków do wybicia głową dziury w suficie. Strasznie się przejmuję na samą myśl, że kogoś też skolioza mogłaby dotknąć lub już dotknęła bądź dała mu chamskiego partyzanta w plecy. Dlatego: pełna czujność. Nie lekceważyć objawów, stania na jednej nodze, nie dźwigać toreb na jednym ramieniu, nie siedzieć z nóżką na nóżce jak eleganckie panienki, nie garbić się, nie lekceważyć objawów, nie zaniedbywać aktywności fizycznej, nie lenić się, uwierzyć w siebie, czy wspomniałam o nielekceważeniu objawów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Kurdę. Znowu jestem żałosna x_X&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;... Żywię nadzieję, że ktoś w ogóle przeczyta moje wypociny.&lt;br /&gt;Nadzieja matką głupich?&lt;br /&gt;- Ale przecież głupi zawsze ma szczęście.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;O.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5989080502520115227?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5989080502520115227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5989080502520115227' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5989080502520115227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5989080502520115227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/04/rozwin-si-niczym-papier-mola.html' title='Rozwinę się niczym papier mola...!'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-6457665833582107819</id><published>2008-04-24T21:01:00.014+02:00</published><updated>2010-01-27T22:15:00.471+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><title type='text'>Łots nał?</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Nareszcie na razie koniec. Lubię tę część. Jest w miarę fajna ;3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;IV. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;"Można wszystko choć trochę pieprzyć"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;, czyli walczyć do utraty tchu. Albo jeszcze dłużej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W pewnym momencie domontowano mi do gorsetu pelotę. Szatańskie narzędzie, na żebrach zrobiło mi obrzydliwą, zaropiałą ranę. Dopiero patent w postaci podkładki z waty i plastrów pomógł ją zagoić. Ale pelotę mi przesunięto, jest w porządku. Nacieki na biodrze i żebrach zostaną, jednak i tak sądziłam, że zyskałam o wiele więcej, niż przez co musiałam przepełznąć. Chociaż, nie będę oszukiwać nawet samej siebie, liczyłam na dużo więcej.&lt;br /&gt;Nadal ćwiczyłam, z jeszcze większym niż uprzednio uporem. Był to dla mnie ostatni dzwonek, póki kręgosłup nie przestał rosnąć.&lt;br /&gt;Bywało różnie. Czasami rozpierała mnie euforia, bo wszystko szło jak z płatka, a poprawę wręcz czułam. Potem nadchodziły Te Chwile - chwile, dużo chwil długiego, obezwładniającego bólu w plecach, po których następowało pogorszenie, jakby ktoś odciął mi sznurki. Po Tych Chwilach miesiące morderczego wysiłku, żeby przywrócić stan sprzed pogorszenia. I tak w kółko.&lt;br /&gt;Czasami siadałam i dumałam, że w sumie osiągnęłam mnóstwo. Choćby to, że się nie poddałam.&lt;br /&gt;W międzyczasie, hm, wyłudziłam od ortopedy ćwiczenia na wyprostowanie nóg, gdyż zauważyłam, że kolana lubią tak zjeżdżać ku środkowi. Usiłowały stać się tak zwanymi iksikami. I ten zestaw wykonywałam, tyle że po braku efektów, z braku czasu, zaprzestałam. Chyba uznałam, że to nie aż tak koszmarna wada. Miałam wkładki. Małe, twarde, plastikowe diabły, raniące i siniaczące stopy.&lt;br /&gt;Często dopadały mnie nerwobóle. Te słabsze i te powalające, sprawiające, że oddychanie przysparzało ogromny ból. Ten pęk noży wbity w lewą stronę klatki piersiowej albo wręcz ciosy morgensternem. One zostały do dziś.&lt;br /&gt;Były kolejne wizyty i copółroczne RTG. Nagle, ku mojemu niebotycznemu zdumieniu, okazało się, że skrzywienie z 30-tu stopni... spadło do 26-ciu. 26-ciu! To było nie do pomyślenia. Czułam się, jakby wyrosły mi skrzydła. Jeśli sądziłam, że wcześniej ćwiczyłam z maniakalnym uporem, to brakło mi określeń na intensywność ćwiczeń po poznaniu tej radosnej nowiny.&lt;br /&gt;Minęła zima, nastały wakacje po pierwszej klasie liceum.&lt;br /&gt;Wakacje - jak to wakacje. Laba, słońce, upały wraz z przenośną, gorsetową sauną. Ciechałam się, ponieważ krążenie nie dokuczało zbytnio i palce nie puchły mi na podobieństwo parówek, jak to miało zwykle miejsce. Z kręgosłupem było bardzo ładnie. Basen kilka razy w tygodniu, wypady na rower, dużo spacerów, a mięśnie pracowały. Było tak lekko, tak beztrosko...&lt;br /&gt;Aż tu nagle niespodzianka - szkoda tylko, że "niespodzianka" to pojęcia względne.&lt;br /&gt;Pewnego pięknego dnia dopadło mnie w autobusie coś, co można określić mianem "koszmarnej migreny". Widziałam kątem oka, jak kobietka naprzeciw mnie się na mnie gapi; czułam, że z chwili na chwilę staję się coraz bardziej bledsza, jakby odchodziła ze mnie krew. Było mi słabo. Wszystko wirowało i wydawało się jaskrawe, głośne, bolesne.&lt;br /&gt;Po końskiej dawce Ibupromu, w ciapongu, ból nieco zelżał i poczułam się lepiej. Był to drugi napad migreny w moim życiu i ciechałam się, że to mija.&lt;br /&gt;Tak w każdym razie myślałam.&lt;br /&gt;W domu: gorąco. Straszliwie rozbolały mnie mięśnie pleców i podczas ćwiczeń czułam się, jakby zrobiono je z gumy i nadmuchano. Rozciągały się jak zasuszony rzemień. Na dworze panował upał, więc mogłabym tak sobie tłumaczyć swoje wypieki na twarzy, ale coś mnie tchnęło, żeby zmierzyć temperaturę.&lt;br /&gt;Słupek rtęci pomachał mi ponad 39 stopniami gorączki.&lt;br /&gt;Następnego dnia było tylko gorzej. Biegi do ubikacji z wrażeniem, że zjadło się kilo kapusty kiszonej i popiło jogurtem. Gorączka nie spadała i czułam się jak w piekarniku. Nie mogłam nigdzie wyjść, wiadomo. Byłam upiornie wygłodzona i zmęczona, ale co zjadłam, to tylko pogarszało sprawę. Widziałam krew. Dużo krwi.&lt;br /&gt;Kolejny dzień przyniósł półtora kilograma wagi mniej i dalszy ciąg mordęg. Wieczorem, siedząc przed komputerem, ni stąd, ni zowąd miałam jakiś odlot. Wszystko się zamgliło i zrobiło błękitnawe, i już na łeb na szyję się rzuciłam ku drzwiom. Powietrze zdawało się być gęste jak klej, obłapiając mnie, hamując...&lt;br /&gt;Jeszcze niedawno uznawałam to za obrzydliwe. Nadal uznaję to za obrzydliwe, ale słowa to nie same kwiatki i motylki: przez tę mentalną mgłę widziałam, jak z gardła wylatują mi koszmarne, dosłownie czarne rzygi. Stałam nad tym kiblem, z wrażeniem, że rozerwie mi gardło, a za którymś razem o muszlę plaśnie zakrwawiony żołądek i uduszę się własnymi jelitami. Osunęłam się na kolana i oparłam czoło o deskę, oddychając ciężko.&lt;br /&gt;Nazajutrz pojawiło się odwodnienie i jakoś w powalającym upale zdołałam dojść do lekarza. Potem potoczyło się gładko. Dostałam skierowanie do szpitala i jeszcze tego samego dnia pojechałam do Zabrza. Sama nie wiem, jak zdołałam z wyładowanym plecakiem dojść na dworzec. Każdy krok wydłużał się na kilometr. Brzuch wył z bólu. Chciało mnie wgnieść w ziemię, a upał bezlitośnie siekł mnie po głowie. Tępo parłam naprzód, płacząc z bólu. Droga była wyludniona, nawet nie było kogo poprosić o pomoc...&lt;br /&gt;Podczas drogi pociągiem miałam wrażenie, że patrzę na siebie z boku. Wręcz czułam swoją bladość. Wszystkie moje wnętrzności kołysały się na wszystkie strony i błagałam, żeby nagle się nie zerwać i nie musieć skorzystać z obleśnego przybytku zwanego pociągową toaletą. Przypuszczam, że od panującego tam smrodu nie skończyłabym rzygać.&lt;br /&gt;Zostałam w szpitalu na weekend. Ważyłam wtedy już 43 kg, nie miałam na nic siły, jednak nie miałam też apetytu. Całe jedzenie, które musiałam w siebie ładować, zdawało się nie tylko pęcznieć dziesięciokrotnie, ale i w ogóle nie przesuwać. Podejrzewano mnie o anoreksję. Jedna z pielęgniarek okazała się na tyle miła, żeby wpychać mi bułki na każdym kroku, aż nie raz płakałam z bezsilności i bólu dosłownie jedzenia w brzuchu.&lt;br /&gt;Po weekendzie dostąpiłam wątpliwego zaszczytu gastroskopii. Badanie niezwykle sympatyczne i ciut upokarzające, kiedy człowiek zwija się jak do wymiotów i tylko zaczyna krztusić - a przede wszystkim badanie bolesne. Leży się niczym embrion z rurą w gębie, a do żołądka pompuje się mu powietrze. Myślałam, że mnie w końcu rozerwie i moje flaki rozbryzną się po chirurgicznie białych kafelkach, i zawisną na pochylonych nade mną lekarzach. Od czasu, kiedy miałam to badanie, czasami nie opuszcza mnie taka osobliwa chrypa.&lt;br /&gt;Potem dowiedziałam się, że po dwóch dniach "płukania" czeka mnie kolonoskopia. Bałam się narkozy. Cholernie się bałam. Tego, że się nie obudzę to raz, ale dwa, to że się obudzę w trakcie. Że będzie niemożliwie boleć, a ja nie będę mogła się poruszyć, jak w tym stanie rano, kiedy się zaśnie płytko - wtedy ludź śni, ale jednocześnie czuje, że leży na łóżku, więc usiłuje się poruszyć, ale jest jak zabetonowany i pojawia się panika.&lt;br /&gt;Na szczęście badanie przebiegło bez komplikacji. No, dobrze, było pod koniec nawet śmiesznie. Pomimo upokarzającej dla mnie formy badania, chce mi się śmiać. Ocknęłam się już po, kiedy to mnie ubierano. Coś krzywo założono mi gatki, próbowano poprawić, ale się opierały. Usłyszałam: "&lt;/span&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Aaa, nie widać nic, dajemy ją na łóżko!". I zasnęłam znowu.&lt;br /&gt;Potem dosyć szybko wstałam. Zabawne, po narkozie mój głos brzmiał jak totalnie przepity :D&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Później były wszystkie formalności, grzebanie w wynikach, sprawdzanie ich i w końcu decyzja. Okazało się, że mam zespół Leśniowskiego-Crohna. Takie cóś na całe życie.&lt;br /&gt;Po tygodniowym pobycie w szpitalu, przy wypisie, były moje pierwsze okrzyki przerażenia na widok dwóch szczudłowatych nóg w workowato wiszących rurkach, mozolny powrót do formy, sterydy. Od tychże leków w końcu tycie w zatrważającym tempie pół kilo na dzień. Koszmarna senność, zdzielająca mnie w każdym miejscu, zwłaszcza w szkole i ciapongu. Zasypiałam i rozbudzało mnie uderzenie książki o podłogę pociągu. W szkole usiłowałam utrzymać głowę prosto, ale długopisy leciały mi z ręki, głowa opadała, a głos nauczyciela dochodził jak z roztrojonego radia owiniętego trzema prześcieradłami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Sterydy brałam tylko miesiąc, bo czułam się zbyt fatalnie, ale ta niemalże narkolepsja ustąpiła dopiero po Nowym Roku (trzymała dobre 4 miesiące).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Jeśli chodzi o samą chorobę, da się żyć... Mniej więcej. Niekiedy jest bardzo dobrze. Niekiedy jest okropnie. Wpędza w koszmarny stan, kiedy cały układ trawienny zdaje się mieć urlop i żadne jedzenie nie jest trawione. Najgorsze jest chyba to, że nawet przy zjedzeniu jogurtu, japka i lekkiego obiadu pod postacią zupki, bez kolacji, po godzinnym treningu, po ćwiczeniach, po spacerach waga następnego dnia potrafi pokazać więcej. Nie ma się apetytu i nie je się prawie nic, mimo całej apteki branych leków na trawienie. Czasami wszystko z brzuchu zdaje się pęcznieć tak, że chce mi się płakać z bólu. Nie jem i nie mam sił, i tyję. Ludź czuje się jak antał. I jeszcze jest ten osobliwy, parszywy ból w lędźwiach, znany chyba tylko przez wrzodowców czy właśnie "jelitowców", jak ja. Czasami się pojawia i dręczy niezależnie od przyjętej pozycji; czy na boku, czy się leży, czy stoi, czy skacze, czy chodzi, czy pływa, czy siedzi. Jakby coś chciało pęknąć wewnątrz...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Ale zdarzył się kolejny cud podczas grudniowej kontrolnej wizyty u ortopedy. Czekałyśmy z mam w poczekalni, a ja co chwilę wyjmowałam zdjęcie RTG swojego kręgosłupa i uważnie studiowałam je pod światło. Akurat przed tym kontrolnym zdjęciem mój gorset się zbuntował - i pękł. Dosłownie. Dokładnie pod wieczór w piątek, tak że nie miałam możliwości z tym jechać i naprawić plastik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Dla sprecyzowania, pękło jedno z zapięć z przodu, w każdym razie gorset kompletnie nie nadawał się do noszenia. Przez ten weekend miałam jakieś deja-vu. Cała spuchłam, a po paru godzinach już w sobotę z bólu nie mogłam chodzić. Poruszało mi się koszmarnie dziwnie, jak lalka, której odcięto sznurki. Miałam wrażenie, że barki pracują zupełnie nie do rytmu bioder, nogi latają jeszcze w innych kierunkach, a kręgosłup zdaje się wykonywać jakiś pokręcony taniec. Jednakże było to niczym w porównaniu z niedzielą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Obudziłam się z uczuciem, że mnie cholernie zbito i każdy mięsień jęczy w proteście. Długo leżałam w łóżku, nie mogąc się oswoić z myślą, że mam przetrwać kolejny dzień. Kiedy w końcu się z niego zwlekłam, od razu pożałowałam. Krzywiłam się z bólu jak garbata baba i powłóczyłam nogami. Cały dzień przyciskałam dłonie do piersi w jakimś osobliwym, obronnym geście. Po południu cierpienie sięgało apogeum. Czy leżałam, czy stałam, czy siedziałam, czy chodziłam, czy skakałam, czy pływałam, czy się kuliłam w pozycji embrionalnej - ból był wszędzie. Targał plecami bez ustanku, bezlitośnie, z dziką uciechą. Myślałam, że dostanę psychozy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Na szczęście miły pan pomocnik naprawił plastik i poczułam się jak nowo narodzona i pomimo opuchniętych mięśni tułowia i przez to ciasnoty odetchnęłam głęboko. Lękałam się w duszy, że zaważy to na zdjęciu, które czekało mnie 3 dni później.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Tak więc stałyśmy w poczekalni, aż nie zawołano nas do gabinetu. Po oględzinach "na oko" doktor w końcu wziął zdjęcie i zaczął je studiować, w skupieniu porównując je z poprzednimi i kreśląc kąty. Wpatrywałyśmy się w niego z napięciem. W końcu się wyprostował i rzekł jedynie:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;- No.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Od razu wzięłyśmy się za nagabywanie, co? i jak?, jest poprawa? no, niech pan mówi! Ciągle na nas patrzył, jakby lekko zakłopotany. W końcu nie wytrzymał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;- Kurczę, miały prawie czterdzieści stopni, a potem dwadzieścia osiem, mimo że miała być z początku operacja. Potem o dziwo zeszło o jeszcze dwa stopnie, co składałem na błąd pomiarowy. - Spijałyśmy słowa z jego ust i wreszcie wyrzucił z siebie: - Czego jeszcze chcecie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Nie odpowiedziałyśmy się, ponaglając go wzrokiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;- Dwadzieścia jeden. - Zabrzmiało to jak wyrok śmierci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Wybałuszyłam na niego oczy. To znaczy, że... Mimo&lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt; bezgorsetowego&lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt; weekendu...&lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt; Dwadzieścia je...&lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt; Dzika, upajająca radość narastała we mnie jak grzyb po bombie atomowej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;- Ładnie, ładnie. - W końcu się uśmiechnął. - Zadowolona?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Zaczęłam się śmiać. Pytanie! Mama wyglądała na równie wniebowziętą. Myślałam, że mnie rozniesie, że wybiję głową dziurę w suficie, cokolwiek! Doktor spojrzał na mnie z powagą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;- No, to Agato, w nagrodę, tak na Mikołaja, możemy zacząć zdejmować gorset. Godzinę krócej raz na dwa miesiące. Nie więcej, chyba nie chcesz, żeby się to zmarnowało? - Zbyt oszołomiona, gorliwie zaprzeczyłam. Odprężył się z uśmiechem. - Tylko nie przestań ćwiczyć, jak jest taka poprawa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;- Nigdy - wychrypiałam. Czułam się dosłownie zajebista.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Doktor nie musiał wiedzieć, że już od jakichś trzech miesięcy nie nosiłam gorsetu średnio trzy-cztery godziny dziennie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:black;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="color:black;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ciągi dalsze - w późniejszych postach.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W noszeniu gorsetu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; jedyne, co mnie w pewien sposób przeraża, to czas. Najwcześniej do 18-tki, możliwe że do 21. roku życia. Ale dam, damy radę. Bądźcie optymistkami, bądźcie optymistami- nakopcie skoliozom, ale tak od serca! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jeżeli przeczytaliście sumiennie całość i nie zasnęliście: kocham Was, jesteście wspaniali :D.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-size:100%;" &gt;&lt;a style="font-family: verdana;" href="http://skolioosi.blogspot.com/2008/04/z-gry-uprzedzam-i-prosz-mi-wybaczy-e-si.html"&gt;Poprzednia część...&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;font-size:100%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-6457665833582107819?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/6457665833582107819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=6457665833582107819' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6457665833582107819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/6457665833582107819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/04/histori-de-forf-part.html' title='Łots nał?'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5543722521625448167</id><published>2008-04-23T20:55:00.009+02:00</published><updated>2010-02-07T00:06:20.189+01:00</updated><title type='text'>Ich liebe Music. A że nie niemieckiego nie umiem, po prostu o muzyce co nieco.</title><content type='html'>- Wyrażaj się!&lt;br /&gt;A więc będę się wyrażać. Muzycznie.&lt;br /&gt;Bo tylko muzyka potrafi wyrazić to, co na ogół czuję - odzwierciedla wszystko to, czego ja nie umiem ujawnić. Uwielbiam ją, choć to dla większości beznadziejna, tandetna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;carpentaria&lt;/span&gt; (tak mi jakoś to określenie pasuje do rąbanki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wypadku wrażliwego słuchu lepiej przyciszyć głośniki albo w ogóle nie klikać na te linki. Ja się oprzeć nie mogłam, bo skoro już nieco przełamałam swoją autoagresyjność, to zrobię to bardziej na całego ;D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, bez &lt;span style="font-size:78%;"&gt;jaj&lt;/span&gt; czego nie mogę żyć. Naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://gumkaa.wrzuta.pl/audio/aJ4ZpHuSCcf/bleed_the_sky_-_division"&gt;Bleed the Sky - Division&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://gumkaa.wrzuta.pl/audio/474CdBdkEUv/bleed_the_sky_-_god_in_the_frame"&gt;Bleed the Sky - God In The Frame&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w628.wrzuta.pl/audio/7XwrF5nGoL6/bloodbath_-_cancer_of_the_soul"&gt;Bloodbath - Cancer Of The Soul&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://theflame.wrzuta.pl/audio/8xmlqrzotap/bloodsimple_-_straight_hate"&gt;Bloodsimple - Straight Hate&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://kebab-us.wrzuta.pl/audio/5Kfzn83HVp7/devildriver_-_end_of_the_line"&gt;DevilDriver - End Of The Line&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://eldejar.wrzuta.pl/audio/9BRyvK8xmKj/devildriver_meet_the_wretched"&gt;DevilDriver - Meet The Wretched&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w514.wrzuta.pl/audio/4YN8FLsE2h9/devildriver_-_ripped_apart"&gt;DevilDriver - Ripped Apart&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w462.wrzuta.pl/audio/4dV6ZShOmMr/devildriver_-_when_summoned"&gt;DevilDriver - When Summoned&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://magda222.wrzuta.pl/audio/7cbML2RMl1H/element_eighty_-_broken_promises"&gt;Element Eighty - Broken Promises&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://szax.wrzuta.pl/audio/85lMyLC2lIs/element_eighty_-_rubbertooth_najwyzsza_jakosc_320_kb_s_by_szax"&gt;Element Eighty - Rubbertooth&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://darkalva.wrzuta.pl/audio/aXRPdrXBCaB/into_eternity_-_02_-_severe_emotional_distress"&gt;Into Eternity - Severe Emotional Distress&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mackejson.wrzuta.pl/audio/20z5LY1OX3y/-_jerk_-_sucked_in"&gt;Jerk - Sucked In&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://sylwiunia1.wrzuta.pl/audio/1Z9BB0wdbz7/rob_zombie_-_scum_of_the_earth"&gt;Rob Zombie - Scum Of The Earth&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w157.wrzuta.pl/audio/6lPSTaTDOvb/drowning_pool_with_rob_zombie_-_the_man_without_fear"&gt;Rob Zombie ft. Drowning Pool - The Man Without Fear&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://iforest.wrzuta.pl/audio/3TXgNA4DQqL/scum_of_the_earth-blood_sucking_freak_show"&gt;Scum Of The Earth - Bloodsuckinfreakshow&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://skiera15.wrzuta.pl/audio/3YsfRCxMsFu/slipknot_-_eyeless"&gt;Slipknot - Eyeless&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://grade8.wrzuta.pl/audio/85RIjJy85cl/slipknot_-_the_blister_exists"&gt;Slipknot - The Blister Exists&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://flatmedia.wrzuta.pl/film/9vDbYjVx6yr/static-x_-_push_it"&gt;Static-X - Push It&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://monar7.wrzuta.pl/audio/7LVzmmgCtHE/system_of_a_down_-_02_needles"&gt;System Of A Down - Needles&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://arsejn.wrzuta.pl/audio/7yIaFMZixNV/taproot_-_nightmare"&gt;Taproot - Nightmare&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://arsejn.wrzuta.pl/audio/6zsC5MjT0Th/the_agony_scene_-_paint_it_black"&gt;The Agony Scene - Paint It Black&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://arsejn.wrzuta.pl/audio/88nONjTn55V/the_dillinger_escape_plan_-_setting_fire_to_sleeping_giants"&gt;The Dillinger Escape Plan - Setting Fire To Sleeping Giants&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://arsejn.wrzuta.pl/audio/8Z5JtHlnzaH/trivium_-_suffocating_sight"&gt;Trivium - Suffocating Sight&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://arsejn.wrzuta.pl/audio/0gtHmzADglt/twisted_method_-_panic"&gt;Twisted Method - Panic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;03 XI 2008&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/tzbdcBAFuG/"&gt;Anew Revolution - Rise (lekkie, ale wpadnęło w me ucho)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/3OUBZoSiZ8/"&gt;Ankla - Seasons Never Change&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/qspEiiQW3S/"&gt;Ankla - Your Grace Makes Me Sick&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/A5qOP8ZIKO/"&gt;Bloodsimple - Dark Helmet&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/r8mLkgu6CT/"&gt;Civilwar - La Cage (wyjątkowo lekkie oó)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/oyHtEteOc0/"&gt;Dagoba - Dopesick&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/ixqi8bs0ix/"&gt;Dagoba - The White Guy And The Black Ceremony&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/qgT4AhgTOd/"&gt;Divine Heresy - False Gospel&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/agqOHfnpYQ/"&gt;Hypocrisy - Bloddrenched&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/be5zkpmxfa/"&gt;Otep - Eat the Children&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;01 IV 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/1KTkxBjDD3/"&gt;All Shall Perish - Stabbing To Purge Dissimulation&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/6bCMWer6Db/"&gt;All Shall Perish - The Last Relapse&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/fe6DA9YSDo/"&gt;All Shall Perish - There Is No Business To Be Done On A Dead Planet &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/9ud1rCE6WA/"&gt;All Shall Perish - When Life Meant More&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/lfv1gg0Wnl/"&gt;Anterior - Dead Divine&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/7tvGEPyTPJ/"&gt;Anterior - Seraph&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/Uf2l75SS63/"&gt;Arsis - Roses On White Lace &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/cZEizdd9DM/"&gt;Becoming The Archetype - One Man Parade &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/hFWjRiNHUu/"&gt;Bury Your Dead - The Posion Apple &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/vtS4jKiubK/"&gt;Carnifex - Collaberating Like Killer&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/gdOrLq5PGN/"&gt;Chimaira - Black Heart &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/94yLDYh7AV/"&gt;Chimaira - Cleansation &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/d0ox8YpYaj/"&gt;Demon Hunter - Storm The Gates Of Hell&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/oVVWRM7oUC/"&gt;Naglfar - Sheol &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/kExIyC0ocM/"&gt;The Famine - Killing For Sport &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wrzuta.pl/audio/qKNB2mYqOM/"&gt;The Legion of Doom - Lolita's Medicine &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy mnie ktoś nie zna, może pomyśleć, że jestem jakąś fanatyczką ciemnych stron i trzech-szóstek oraz że czynię samo zło, wrzeszcząc jak opętana przy rysowaniu sobie pentagramów na czole oó.&lt;br /&gt;W miarę upływu czasu będę aktualizować moją playlistę. Ot co.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5543722521625448167?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5543722521625448167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5543722521625448167' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5543722521625448167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5543722521625448167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/04/blog-post.html' title='Ich liebe Music. A że nie niemieckiego nie umiem, po prostu o muzyce co nieco.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-5412960244916275927</id><published>2008-04-22T20:51:00.004+02:00</published><updated>2008-05-30T21:41:58.671+02:00</updated><title type='text'>Po co, na co i dlaczego?</title><content type='html'>&lt;p  style="text-align: left; font-family: verdana; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Jeśli chcecie, zapraszam do walenia z pytaniami śmiało, na każde odpowiem z dziką przyjemnością...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="text-align: left; font-family: verdana; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Mój e-mail: agula111@vp.pl&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;font-size:100%;" &gt;Co po bystrzejsi już z pewnością &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;przeczytali &lt;/span&gt;podtytuł, a może nawet dostrzegli adres URL i już wiedzą, o czym będę tu wałkowała.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bloga stworzyłam z myślą przede wszystkim o tych, którzy mają podobny problem do mnie, czyli cierpią na skoliozę. Ostatnimi czasy baaaaaardzo dużo przekopałam for internetowych, stron i blogów, jednak zauważyłam, że niewiele z nich traktuje o czymś innym niż operacje, przejścia po nich... I, uwaga: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tu pragnę pokazać, że da się uciec spod noża, że nie zawsze jedynym wyjściem są implanty albo pręt i blizna pooperacyjna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeśli doczytaliście aż dotąd i Was to zaciekawiło: czytajcie dalej ;D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę opisać to, przez co przeszłam i zapalić światełko w tunelu zwątpienia dla tych, którzy tracą nadzieję. Chcę dokonać czegoś pożytecznego w tym [...] życiu, pomóc innym, no! &lt;/span&gt;  &lt;/p&gt;      &lt;p style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Celem mojego bloga absolutnie nie jest pokazanie, jakąż to ja jestem cierpiętnicą. Nie jest też żadnym oskarżeniem. Nie będę tu traktowała o moich życiowych przygodach (w stylu „wstałam, poszłam se naobkoło i kupiłam te zaje*iste płatki Nestle Fitness Choco”- oj, nie czepiajcie się, też takiego bloga nie czytałam), ani o najnowszych trendy czy kosmetykach, czego nie neguję, ale nie wymagajcie tego ode mnie. Nie wygospodaruję tu miejsca na Diddle, róż bądź rooshoffiootki, czyli żadnych Pokemon’ów, nie uświadczycie tu fAaAaAal i SłiiTaShneeGo PisemQa, bo nawet i w czystej ironii nie potrafię tegoż zjawiska naśladować. Zero nazwisk, zero wskazań palcem. Taka, hmm, parabola. Wiecie, ponadczasowość, każdy może się z tym utożsamiać- ja, ty, ona czy on. Nie chodzi mi o wyeksponowanie cudowności mojej mamy tudzież innych faktów, a o danie możliwości uwierzenia w siebie i podjęcia walki, podniesienia się na duchu, po czym stwierdzeniu:&lt;br /&gt;„Aha. Jej się mniej więcej udało. To mi też powinno!”&lt;br /&gt;Ale dobra, dobra, zaś się rozwijam, naciśnijmy na pilocie przycisk FF i jedźmy dalej.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Chcę też zapalić światełko w co po niektórych Pofałdowanych Mózgach Skrytych Pod Czuprynami, że skolioza to nie takie hop-siup. Teraz nie masz czasu- a wkrótce możesz go mieć jeszcze mniej i zostaniesz ze wstrętnym garbem lub, co gorsza, choroba postąpi. Czego oczywiście nikomu nie życzę. Skolioza to nie tylko defekt kosmetyczny. Najczęściej dotyka właśnie dziewczyny, a wątpię, by znalazła się jedna, która chciałaby krzywy kręgosłup. W późniejszych stadiach skoliozy dochodzi do trudności z oddychaniem, nerwobóli, przy bardzo poważnych nawet do przesunięcia organów albo marskości jednego płuca i rozedmy drugiego. Przy swojej na początku blisko 40-stopniowej skoliozie mam deformację ruchu. Cokolwiek znaczy trójpłaczyznowość skoliozy, lewa połowa ciała usilnie nie chce współpracować z prawą, barki uciekają przed tułowiem, zaś miednica i walczące z nią nogi także ani myślą o jakimś sojuszu. To wkurzające. Człowiek czuje się, jakby poskładali go z patyczków. Brzydko wygląda. Jakby tak z rozpędu przyrżnąć swoją prawicą w mur. O, już widzę, jak Was zachęciłam!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Może brzmię, jakbym pozjadała wszystkie rozumy i miała już 0* stopni (oczywiście to byłby absurd), ale jednak coś osiągnęłam- i to wiele, jak na swój wiek. I się nadal nie mam zamiaru poddać, co to, to nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc prościej: Jeśli nosisz gorset, nie możesz wziąć się w garść, zdaje Ci się, że się rozsypujesz na oczach, że wszystko jest do dupy i w ogóle- zwolnij i przystań tu choć na chwilę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak poza tym, to poczuję się o niebo lepiej, jak wreszcie będę miała do kogo gębę otworzyć (ach, paradoksy...) i wyznać, czym są problemy z kręgosłupem...&lt;/span&gt;   &lt;/p&gt;  &lt;p  style="text-align: right; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Przykre.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Ale trudno! Damy radę! &lt;3&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Skoliotycy, czy jak nas nazwać, łączmy się! xD&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"  class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-5412960244916275927?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/5412960244916275927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=5412960244916275927' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5412960244916275927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/5412960244916275927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/04/zacznijmy-zabaw.html' title='Po co, na co i dlaczego?'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6561051707341351149.post-1403990967312708336</id><published>2008-04-22T20:31:00.010+02:00</published><updated>2009-10-25T22:11:13.095+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><title type='text'>Histori. Ol perts.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFQfU97l4OI/AAAAAAAAAIA/eNnUdo535MU/s1600-h/1.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFQfU97l4OI/AAAAAAAAAIA/eNnUdo535MU/s400/1.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211825113856860386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z góry uprzedzam i proszę mi wybaczyć, że się tak rozpisałam. Nie mogłam się powstrzymać. Po prostu kocham pisać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Jakie to ma ręce i nogi"&lt;/span&gt;, czyli z czym będziemy to jeść.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/p&gt;                                    &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;    Oficjalnie moja przygoda ze skoliozą zaczęła się, kiedy miałam ponad 8 lat.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Pamiętam tamten dzień dość wyraźnie, ale nie nadzwyczajnie, jak to z dzieciństwem bywa. Świeciło słońce, ptaki świergotały, ogółem, nic nie zwiastowało, by nadchodząca wizyta u ortopedy miała przynieść coś złego.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Mama zabrała mnie do lekarza, ponieważ po zielonej szkole (wiecie, taka wycieczka w podstawówce) bardzo śmignęłam w górę, o jakieś 7 czy 8 cm. Mama zauważyła u mnie płaskostopie. Lekarz dał mi skierowanie na RTG i pamiętam, jak po zobaczeniu zdjęcia mama bardzo się przejęła, ba, wręcz rozgniewała. Dzisiaj twierdzi, że absolutnie tego nie pamięta.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Ortopeda zalecił mi pływanie, to pływać zaczęłam. Pływałam, pływałam, pływałam... Początkowo korekcyjnie, potem już zawodowo; a to sukces w zawodach, a to pochwały za pamiętną wygraną w 50-metrowym dystansie stylem motylkowym, ciągłe zwycięstwa w podstawówce... Czyli, może nie jednym słowem, ale na pływanie i korekcję nie narzekałam :).&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Dopiero w gimnazjum sobie uświadomiłam, że heloł!, coś tu nie grało. Początek przypadł na wakacje. Jeździłam z koleżanką na basen i jakoś zauważyłam swój cień na chodniku. Pomyślałam, że nie mam aż takiej złej talii, ale nieco zbladłam, jak dostrzegłam wcięcie po prawej stronie, a właściwie jego nieomal brak. Jednak, cóż, czy ja mogłam coś podejrzewać? Przecież tyle pływałam!&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Kolejny rok szkolny zleciał, nie myślałam o kręgosłupie. Aż do wakacji. Wkurzało mnie płaskostopie: słońce waliło z siłą tarana bądź cuchnących jak piżmo perfum co po niektórych dziewcząt używających ich chyba w roli skunksiej wydzieliny, a ja nie mogłam nosić sandałów, bo nogę miałam koślawą niczym niedorobiony kaczor. Trochę zaczynały krępować mnie jazdy na rowerze. Wyczuwałam palcami, że mam garb po prawej stronie pleców i gdy koleżanka jechała za mną, czułam się niezręcznie. Ale wciąż nie przychodziło mi do głowy, że coś mogłoby być nie w porządku.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Jakim człowiek potrafi być głupolem, co nie?&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;W międzyczasie leczyłam się u... Ekhem, specjalistów. Najpierw lekarz wyrzucił mnie z poradni, bo nie chodziłam na ćwiczenia ogólnorozwojowe, gdyż mama mi je odradziła. „Bardziej szkodzą, niż leczą”. Następny specjalista: zero efektów. Jeszcze kolejny, prywaciarz, robił mi jakieś masaże, przestawiał coś w tych kościach, wstawałam i byłam prosta. Elegancko! Takiemu to się wierzyło. Dał mi dwa ćwiczenia po bodajże 15 powtórzeń, więc ćwiczyłam. Kiedy nie pomagały, poprosiłam go o sanatorium. Odparł mi ze swoim, dziś powiem, budzącym mdłości, przesłodzonym, kretyńskim uśmiechem:&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;- Ależ to jest niekonieczne! Ćwicz, co ci zaleciłem, a takie drobne skrzywienie odejdzie w zapomnienie!&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Uwierzyłam mu. Brał dużo za wizytę. Musiał być dobry.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Nadeszła druga gimnazjum. W wakacje poleciało parę kilo, wiadomo. Pojawiły mi się bóle kręgosłupa. Składałam to na ciężar torby- niekiedy książki upychałam kolanem, zaś podczas pół godzinnej drogi do szkoły jej pasek boleśnie wżynał mi się w ramię. Ale, co tam, to normalne, skoro tyle nam ładują podręczników, prawda?- pocieszałam się.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Godziny spędzane przed komputerem, pływanie zaniedbane z powodu problemów zdrowotnych, gips na nodze po nowym roku, zwolnienie z lekcji wf-u. Zniechęciłam się, przestałam wykonywać ćwiczenia, bo skrzywienie wcale się nie cofało, wręcz zdawało się pogłębiać. Potem rozpoczęły się moje problemy z krążeniem. Pojechałam do szpitala, a tam zdjęcie RTG „wykazało” (jakby nie było go widać) mi skrzywienie kręgosłupa i lekarki traktowały mnie jak świra, czy ja oby tych zaburzeń nie mam przez ucisk na żyły czy cóś (ale nie, nie, okazało się, że to zupełnie odrębna sprawa), ale ja uparcie powtarzałam jak jakiś upiorny refren: „Bardzo dużo pływam, bardzo dużo ruchu, gdzie tam kręgosłup”.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Później wcale się nie poprawiło. Ból stale się nasilał. Ostry, przeszywający, zlokalizowany tuż po lewej stronie żeber, jakby ktoś dźgał mnie nożem albo kleszczami usiłował wyrwać mięsień. Nieraz wracałam ze szkoły z łzami w oczach. Pewnego dnia, gdzieś koło marca czy kwietnia 2007 roku, nie wytrzymałam.&lt;br /&gt;Już w pierwszych klasach podstawówki koleżanki pytały się mnie, czy ja mam naprawdę tak krzywy kręgosłup, że aż "wypycha mi tyłek". Nadmierna lordoza lędźwiowa. Pewnego pięknego dnia 2007 roku jakieś dzieci bawiły się na końcu uliczki, obok której przechodziłam. Dziewczynka, może 8-letnia, wskazała mnie palcem i zaczęła przedrzeźniać. Wygięła kręgosłup w kaczy kuperek i demonstracyjnie przeszła kawałek, powłócząc nogami i rechocząc wniebogłosy, a ja chciałam zapaść się pod ziemię. Czułam się upokorzona, a nade wszystko cholernie smutna.&lt;br /&gt;Szala się przeważyła. Postawiłam przed mamą sytuację: ja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;muszę&lt;/span&gt; iść do lekarza, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;porządnego&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lekarza, &lt;/span&gt;dłużej&lt;span style="font-style: italic;"&gt; nie wytrzymam&lt;/span&gt;! Obie nie zdawałyśmy sobie sprawy z wagi problemu.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Tym razem udałyśmy się do ortopedy w innym mieście, ponoć bardzo dobrego. Na wstępie, jak się tylko rozebrałam i wykonałam skłon, zawołał, gdzie ja się podziewałam przez tyle lat.&lt;br /&gt;... Leczyłam się, no.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Pomimo zdjęcia i TK w szpitalu miałam kolejne RTG. Nie widziałam go, mama odebrała je w swoim szpitalu i od razu poszła do ortopedy.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Nigdy nie zapomnę chwili, jak wróciła i z niecierpliwością zapytałam ją o wizytę. Pragnęłam z całych sił już zacząć coś ze sobą robić. Mama westchnęła i rzekła z rezygnacją:&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;- Już przed zdjęciem powiedział mi, że wyjściem jest tylko gorset albo operacja, ale nie chciałam ci o tym mówić, bo myślałam, że zdjęcie wykaże inaczej. Teraz wszystko jasne. Masz 38 i pół stopnia skrzywienia z rotacją.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Wtedy nie wiedziałam, co to wszystko oznacza. Byłam przerażona.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;II. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Ślimak szuka nowej skorupki"&lt;/span&gt;, czyli pierwsze 3 miesiące.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;      &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Mama pocieszyła mnie, że za tydzień znowu uda się do ortopedy i porozmawia z nim na temat ewentualnego leczenia i tylko w ostateczności zgodzi się na operację. Ja również byłam gotowa bronić się przed zabiegiem nogami i rękami.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Przez kolejny tydzień zżerały mnie strach i niepewność. Złościłam się i rozpaczałam, jak wielu, których to schorzenie dotknęło: dlaczego to akurat ja? Dlaczego teraz? I te de, i te pe, aż do znudzenia, ziew. Teraz już patrzę na to o wiele inaczej. Nikt na to nie zasłużył, ale komuś musiało się przytrafić.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;W końcu usłyszałam upragniony werdykt. Czekał mnie gorset, operują od 41 stopni. Przepełniła mnie radość. Gorset brzmiał o wiele mniej strasznie niż zabieg, na dodatek to miał być rok, góra dwa, a potem czekała mnie wolność upojona piękną, bo prostą sylwetką...! Tak w każdym bądź razie myślałam.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Wizytę u pana robiącego gorsety miałam w połowie maja. Wykonano mi odlew, co jest trochę nieprzyjemne, bo gratisowo dostałam bolesną depilację ;P. Na myśl o założeniu gorsetu ogarniało mnie podniecenie. Ach, nareszcie...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;                            &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Pierwszego czerwca 2007 na Dzień Dziecka dostałam niewątpliwie najbardziej dziwaczny prezent.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Dzień należał do tych jednych z najbardziej upalnych czerwcowych. Powietrze wewnątrz przedziału było rozgrzane, żar aż dławił w gardle. Myślałam, że się usmażę albo przykleję do siedzenia, a potem roztopię na kształt surowego naleśnika. Dodatkowo pociąg wlókł się w ślimaczym tempie... Mimo to wykrzesałam z siebie entuzjazm i z ożywieniem rozprawiałam z mamą o czekającym mnie przełomie w życiu. Wiedziałam już, że gorset nosi się 23 godziny na dobę, byłam kilka razy na ćwiczeniach rehabilitacyjnych, za jeszcze kilka zajęć miałam ćwiczyć sama w domu. Oglądałam swoje zdjęcie, trochę niemile „zaskoczona” wyglądem kręgosłupa. Mam skoliozę piersiowo-lędźwiową, w kształcie litery „C”.&lt;br /&gt;Dopiero po wizycie u ortopedy naprawdę dostrzegłam swoją wadę. Okropny garb po prawej stronie pleców, kilkucentymetrową asymetrię barków, żebra wystające z jednej strony o dobre kilka centymetrów przeciwnie do garba i wystające łopatki. Tułów przechylał mi się w prawo- gdyby tak przyłożyć kątomierz i odmierzyć kąt od pionu- o jakieś 40-50 stopni, zaś lewa noga uciekała w bok o prawie drugie tyle. Prawego obojczyka nie było widać, zaś lewy koszmarnie wystawał. To jeszcze tylko bardziej mnie motywowało do działania.&lt;br /&gt;Pierwszy raz, jak założyłam gorset i dociągnięto mi paski, dosłownie zaparło mi dech w piersi i nie umiałam nabrać powietrza. To w tym da się w ogóle poruszać?- przemknęło mi przez myśl. Nie umiałam sobie wyobrazić funkcjonowania w takim czymś. Pan dokonał jeszcze małych zmian i poradził, żebym nie zakładała gorsetu na drogę, bo się za bardzo umęczę- wszystko w domu, na spokojnie.&lt;br /&gt;Mimo niemiłego pierwszego wrażenia całą drogę trajkotałam jak najęta. Mówiłam o gorsecie „przyjaciel”, a ludzie zerkali na to dziwactwo w reklamówce ze zdumieniem. Taak, wydawało mi się to sielanką...&lt;br /&gt;W domu już po kilkudziesięciu minutach od przyodziania gorsetu dotarło do mnie, że wcale nie będzie tak kolorowo. Dosłownie wżynał się w pachy, ocierając skórę. Czułam się, jakbym połknęła kij od miotły i nałożono mi gorset nie plastikowy, a co 3-miesięczny, gipsowy. Z pewnością wszyscy tak pisali o swoich cielesnych przyjaciołach: twardy, niewygodny, potwór, zmuszający ciało do kapitulacji.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Już tego samego dnia wyszłam z koleżanką. Ubrałam się grubo, bo powietrze ochłodziło się na wieczór, więc mogłam jakoś siebie zataić. Nic nie zauważyła, choć mnie się zdawało, że poruszałam się z gracją sparaliżowanej kaczki. Dopiero potem jakoś zapytała, czy już mam gorset. Przeraziła się, gdy go pokazałam.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Pierwsze tygodnie należały do okropnych. Chodząc, płakałam z bólu. Kręgosłup dawał mi się we znaki co najmniej kilkanaście razy silniej niż przez włożeniem gorsetu. Pachy miałam wręcz poparzone, gdzie nie gdzie otarte do krwi. Z ulgą przyjmowałam ćwiczenia albo mycie się. Dałam radę, choć nawet mama zaczęła się zastanawiać, czy oby na pewno tak powinno być. Nie zadzwoniłam do lekarza, ani na sekundę nie zdjęłam przyjaciela.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;W szkole dziewczyny również się przeraziły. Jedna wysnuła tezę, że bardzo schudłam, a to po prostu gorset mnie tak ścisnął. Cieszyłam się, że dobiegał koniec roku- podczas siedzenia strasznie bolały mnie plecy. Ogólnie, czułam się jak po brutalnym pobiciu i w trakcie bicia.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;W wakacje wyjechałam z koleżanką. Z czterech wytrzymałam tylko 2 tygodnie. Dobiło mnie, że nie mogłam się kąpać w basenie, musiałam prosić o zakładanie butów, no i całe ciało pokryły mi poparzenia (jak w ponad 30-stopniowym upale trzeba mieć koszulkę, gorset i jeszcze koszulkę to nic dziwnego).&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Strasznie schudłam, przez co przez 2 miesiące chodziłam w za luźnym gorsecie. Aż wstyd przyznać, ale popadałam w anoreksję, co mój przyjaciel niestety skutecznie zatajał. Dopiero wizyta w połowie sierpnia mną potrząsnęła. Ortopeda krzyczał, że nie noszę gorsetu, co to ma być i w ogóle- a ja po prostu nie umiałam nabrać powietrza tak, żeby to było widać! Z mojej własnej, nieprzymuszonej winy.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Pod koniec sierpnia dostałam nowy zestaw ćwiczeń i zrobiono mi RTG, tyle że pan rehabilitant już nie zdążył go zobaczyć i bazował na poprzednim. Ucieszyłam się, widząc, że na zdjęciu w gorsecie kręgosłup jest o wiele, o wiele prostszy. Odpalił mój motorek do mojego działania.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Po trzech miesiącach wreszcie nadszedł moment skrócenia gorsetu. Następny pan też się zdenerwował- jakby to rzec, jego praca tymczasowo poszła na marne. Gorset zwęził o 10 centymetrów, ściął znienawidzoną, górną część i poczułam się jak nowo narodzona.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;... Na jakiś czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div  style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;III. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Być kopanym i kopać"&lt;/span&gt;, czyli sinusoidowo.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;                &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Szybko pojawił się u mnie okropny ból w lewym biodrze. Ciężko opisać, czy to kość, czy mięsień, po prostu ta bliżej nieokreślona część ciała zdawała się parzyć i... Hmm, coś jakby rwać. Po jakimś tygodniu, gdy już nie umiałam wysiedzieć na lekcji, jedynie przełykając łzy i nerwowo przebierając nogami, ponownie wybrałyśmy się do lekarza na jakąś poprawkę albo coś. Uroki leczenia- niekiedy jest gorsze niż sama choroba... Ale nie, to nie w imię mojego bloga, z chorobą walczyć trza! :).&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Ale wtedy wcale nie było mi do śmiechu. Jadąc autobusem, chyboczącym się, rozklekotanym, zatłoczonym, ludzie tu, ludzie tam, gdzie się pchasz, dziewczyno, nie miałam gdzie usiąść, nogi się pode mną załamywały. W końcu dorwałam jakieś cudowne siedzenie przed starszą kobietą. Podczas wysiadki osiągnęłam już stan tak totalnego wymemłania, aż ta sama kobieta przepuściła mnie w drzwiach. A jednak ludzie potrafią być litościwi.&lt;br /&gt;Z kolei w gabinecie dostałam takiego napadu bólu... Takiego... Że prawie straciłam przytomność. Nawet nie pamiętam, co się tak dokładnie działo. Po tym, jak zdjęłam gorset i pan zabrał go do korekty, widzę tylko jakieś urywki i białe plamy. Mama próbowała mnie uspokoić, podczas gdy ja miotałam się i skręcałam na podłodze, z całych sił wpijając paznokcie w skórę, byleby tylko nie krzyczeć. Chciałam wrzeszczeć, tak głośno, żeby chociaż trochę uśmierzyć to cierpienie, zagłuszyć je, po prostu wydzierać się jak obłąkana, nie wiem, po co, tak po prostu, żeby zniknąć, zapaść się pod ziemię, cokolwiek, jakkolwiek, ale szybko, byleby tylko nie rozdzierało mnie od wewnątrz. Jeśli sądziłam, że wcześniej biodro bolało mnie nie do zniesienia, to już nie umiem opisać tego, co przeżyłam wtedy. Odnosiłam wrażenie, że coś mnie rwie, mieli, szarpie na strzępy... Ten ogłuszający ból, oślepiające katusze... No, cóż, dotąd nie wiem, co to spowodowało.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Kiedy lekarz wszedł, jakoś udało mi się podczołgać na krzesło, zachować pewną świadomość, ale gdyby nie zauważył łez, byłby chyba ślepy, prawda? Coś tam się pytał, co się stało, ale ja nie umiałam wykrztusić ani słowa. Jedyne, co budzi we mnie rozbawienie, to pytania mamy, czy chcę tabletkę przeciwbólową. Tak, chciałam!, jakżeby inaczej, tyle że potwierdzić to umiałam tylko trzepotaniem rękami niczym wiatrak. Wyglądało to, jakbym ją uciszała. Ale mniejsza z tym.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Po dawce Ibupromu MAX i zimnych okładach w końcu napad powolutku osłabł. Symetrycznie do mojego biodro przyjaciela zostało wypchnięte, zaś prawe całkiem wykrojone. Stał się taki jakiś... lekki. Ja tylko leżałam na tylnym siedzeniu taksówki, wyzuta z sił. Już wiem, jak to będzie wyglądało po porodzie... Żart, żart, bardzo głupi, zresztą.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Już więcej nie doszło do podobnych incydentów, więc się nie bójcie. Pocieszę Was: to ja miałam i w sumie nadal mam pecha. Dolegliwości lubią się do mnie kleić, nie&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;mówię jedynie o skoliozie (jak się zaczynają, to porządnie, ot co!), a nawet jeśli lubią kogoś z Was, jestem 1% ze 100%, które to spotka. Dlatego bądźcie spokojni. Nie będziecie musieli pytać: „Dlaczego to akurat ja?”, bo już za Was to odbębniłam. Dziękuję &lt;span style=""&gt;:)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;A jeśli takie cholerstwo kogoś dopadnie, obiecuję, że osobiście skopię mu tyłek.&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;To dopiero początek optymizmu! (Nie jestem sarkastyczna, choć mogłam tak zabrzmieć! ;P). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/p&gt;                      &lt;p  style="color: rgb(0, 0, 0);font-family:verdana;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Kolejna wizyta przyniosła wieeeeelką poprawę. Pan ortopeda po obejrzeniu zdjęć... Ee, dobra, nie powiem, czego oczekiwał, ale okazało się, że bez gorsetu skrzywienie zmniejszyło się o 10*, zaś w gorsecie wynosiło ok. 20*! Proszę pamiętać: od czerwca do września, 3 miesiące, w tym dwa z nich w luźnym gorsecie. Dziękuję, teraz możecie przestać klaskać ;).&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;U pleców urosły mi skrzydła, świetnie się ćwiczyło przez kolejne 3 miesiące. W marcu czekało mnie kontrolne zdjęcie. Pływałam, w miarę możliwości starałam się lekceważyć inne problemy zdrowotne i ćwiczyć w szkole, jednak jakże rozmaite zajęcia gry w siatkówkę skutecznie pomogły mi poprawić kondycję kręgosłupa, bo nie brałam w nich udziału...&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Czułam, że dosłownie z tygodnia na tydzień grab się zmniejszał. Idylla. Podczas przerwy świątecznej, kiedy nie musiałam siedzieć, ciągle chodziłam, spacerowałam, żeby mięśnie chociaż troszkę pracowały. Wszystko szło świetnie.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Jednak po tygodniu w szkole się załamałam. Całe moje starania, poprawa, jaką osiągnęłam przez te cholerne, pieprzone miesiące- wszystko poszło się kochać. Garb wyskoczył, ciało zaś się przekrzywiło, jakby marionetkarz odciął sznurki. Nie mogłam spać, ryczałam. Wreszcie około północy wepchnęłam się do pokoju mamy, nie miałam komu innemu wyżalić się tak późno, zresztą, na co dzień też nikomu się nie zwierzałam. Wiem, sama jestem sobie winna, że wyglądam na taką, co dla mnie gorset jest jak seksowny top z Triumph’a, równie przyjemny, mimo że w rzeczywistości nie znoszę go z całego serducha (a potrafię solidnie nienawidzić, niestety) i zarazem nie mogę się bez niego obejść.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Tej nocy pragnęłam operacji. Ból do miesiąca, implant na stałe, co tam blizna, co tam rok bez ćwiczeń, jaki sens mają starania, skoro wystarczy jeden dzień i sukcesy pryskają jak bańki mydlane? Nic do mnie nie docierało. Nic. Na szczęście mama wie, że litość i porównywanie z gorszymi przypadkami jeszcze tylko bardziej mnie złoszczą; skuteczniej jest mną wstrząsnąć:&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;- Chcesz do końca życia nie móc skakać, nawet nie myśleć o jeździe konnej? Proszę bardzo, idź na operację- i tu się odwróciła do mnie plecami.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Dało mi to wiele do myślenia. Za to ją kocham.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Jak na ironię losu, akurat wypadła kolejna wizyta u ortopedy. Kręgosłup pokrzywiony, chociaż postarałam się nieco go podciągnąć. Poprawa już nie nastąpiła. Dowiedziałam się, że tak właściwie to poprawa miała już nie nastąpić. Już na samym początku chodziło tylko o zatrzymanie skoliozy. To było dla mnie brutalne, słowa lekarza chlastały jak noże. Gabinet, gorset, wszystko wydało mi się takie... głupie. Takie nieważne. Denne i kiczowate, beznadziejnie kiczowate. Jakbym dostała cios w twarz- albo wbito mi nóż w plecy. Po co się starać, gdzie sens?&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Mama widziała, jak mną to wstrząsnęło. Próbowała mnie pocieszyć. Przyznała, że od pierwszej wizyty to wiedziała, jednak żywiła przekonanie, że i mnie lekarz o tym powiadomił. Wtedy dodatkowo poczułam się oszukana. Tak nie miało być... Miałam stanąć na 38,5 stopniach...&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Ale po paru godzinach, po tylu wylanych łzach, po paru godzinach słuchania muzyki i tępego wpatrywania się w przestrzeń- solidnie puknęłam się w głowę. Gdzie twój entuzjazm, wola walki?! Co, facet tak powiedział i tak ma być? Akurat! Na tobie uczyli się lekarze, więc i on się nauczy, że reguła czyni wyjątki. Wyprostuję się, choćbym miała wymiotować i skamleć podczas tych ćwiczeń! Pokażę mu, o! Właśnie tak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div  style="text-align: right;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a href="http://skolioosi.blogspot.com/2008/04/histori-de-forf-part.html"&gt;... Następna część&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=";font-family:verdana;font-size:100%;"  &gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6561051707341351149-1403990967312708336?l=skolioosi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://skolioosi.blogspot.com/feeds/1403990967312708336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6561051707341351149&amp;postID=1403990967312708336' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1403990967312708336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6561051707341351149/posts/default/1403990967312708336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://skolioosi.blogspot.com/2008/04/z-gry-uprzedzam-i-prosz-mi-wybaczy-e-si.html' title='Histori. Ol perts.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14869262352390312636</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ydn9XIk3kpY/SFQfU97l4OI/AAAAAAAAAIA/eNnUdo535MU/s72-c/1.png' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
